czwartek, 25 listopada 2010

We made a statue of US, z pozdrowieniami dla mojej kochanej platonicznej miłości Rudej :*

Właśnie przypomniała mi się pewna kanapa pewnego człowieka, usiadłam, wybuchnęłam śmiechem, zjadłam brokuł dwa pęczki i postanowiłam coś napisać. Lubię wspominać razem, jak wspominałyśmy kiedyś wspomnienia. A dzisiaj miałyśmy nie lada okazję, by pośmiać się przy orzeszkach, których nie można jeść sposobem, tak jak pysznej, mlecznej czekolady. Niestety. Dzisiaj miałam iść z humanistyczną klasą do kina na "Fanatyka", żeby powyginać swój kręgosłup na wiele niezliczonych sposobów na jakże niewygodnym żakowym fotelu, ale (mimo braku werwy, energii i ochoty na granie) udałam się do CKU na występ, gdzie też spotkałam członków Ephaty, było ich tak dużo, że nie mogłam policzyć na jednej ręce, prawie milion serio. Graliśmy ze trzy godziny ponad (hihi), potem wszyscy poszli zjeść niezwykle niezdrowe i kaloryczne ciasto lub ciasto z makiem, który był wszędzie i nigdzie. Gdy wszyscy już wyczyścili zęby poszliśmy do Rudej, ażeby porozmawiać na niezwykle interesujące i jakże porywające tematy, kiedy już się nam znudziły te porywające tematy, posłuchaliśmy muzyki i przykręciliśmy nieco głośniej, żeby nie przeszkadzała nam niezwykle hałaśliwa krępująca cisza, bo krępującej ciszy nikt nie lubi. Potem gubiliśmy rzeczy, biorąc to za cud, a na koniec zaczęliśmy oglądać głupie i nieśmieszne filmiki, które puściła nam Monika, lub równie nieśmieszne wyczyny kabaretów i mody na sukces, a gdy wszyscy mieli już serdecznie dość i ktokolwiek znalazł choć trochę siły, żeby się sprzeciwić, przerzuciliśmy na filmiki pari dej i czytanie mojego bloga, co też sprawiło, że znalazłam dzisiaj odrobinę weny na pisanie ( bo jest ktoś, kto się z tego śmieje ! wiem, że to tylko Ruda, a ona śmieje się ze wszystkiego :* , no ale zawsze coś! )

Podsumowywując, konkluując(?) nawet największe zmulenie, zanudzenie, znudzenie, nudzenie i zmulenie potrafi być naprawdę ciekawe. Pozdriawiam was moje.. "dzieci" :*

PS. Spadł dzisiaj pierwszy śnieg, więc wyszczerzam wyjka w uśmiechu, wznosząc wzrok ku niebiosom !
PSS. Lubię rozmawiać z siosterem, który rodzi i przyjedzie dopiero za milion lat ; <