sobota, 10 lipca 2010

WAKACJEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE ! FETA ! WHATEVER !

Wróciłam do domu na trzy godzinki dosłownie, żeby odpocząć i znowu ruszyć do cieżkiej i nasłonecznionej pracy połączonej z teatralną przyjemnością. Zdziwiłam się niezwykle, gdyż ponieważ mój dom jest całkowicie pusty, więc po wyczerpującej próbie i warsztatach, kąpieli w śmierdzącej rzece, wbieganiu, zbieganiu, bieganiu, machaniu, krzyczeniu, śpiewaniu, mamroleniu, spaniu, lunatykowaniu, etc, etc mogę spokojnie sobie odpocząć na chwilkę. Ostatni tydzień był niezwykle aktywny, ale dał mi dużo siły, energii i sprawił, że moje ciało nigdy nie było tak rozciągnięte i nawet po tej całej masie ćwiczeń przestało czuć zakwasy. Zakochałam się w naszej instruktorce, nie oczywiście w tak bardzo dosłownym sensie, ale naprawdę, gdybym była facetem, była by to kobieta moich marzeń, idealna. Dzisiaj mała parada piracka, jutro jeden wolny dzień, a potem wolne poranki. Kotek rośnie jak na drożdżach i przeczuwam, że będzie z niej jeszcze większe ziółko niż dotychczas. U babci jest naprawdę fajnie, mimo braku internetu (a dzięki Bogu, że go nie ma !), który i tak zastąpiłam kablówką, odpoczywam sobie, dojeżdżam bardzo szybciutko, cieszę się słońcem i cieniem jednocześnie, wychodzę na ogródek, rozmawiam wieczorami przez telefon na leżaczku, a potem do w pół do piątej oglądam po kolei wszystkie w miarę ambitne filmy. Kocham takie życie, ale nie bd zapeszać moich jak na razie bardzobardzobardzo fajnych wakacji.

baj de łej, występujemy w CZWARTEK I PIĄTEK z grupą Grotest Maru o 20.30 (zaczyna się przy kajakarni "Żabi Kruk"
oraz w NIEDZIELĘ o 18.00, jako Ephata z "Tożsamością" co nadzwyczajnespektaklem zrobionym w bardzo krótkim przedziale czasowym. XD

PS. Matko czytam teraz ten durny wpis, zaczynam zmiękczać słowa, a tak robią ludzie z małym iQ. Za dużo słońca, za dużo slońca *pociesza się*.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Open'er !

Krótko, ale przeprzeprzezarąbiście. Reginka jak zwykle słodziasta , pogo i latanie na Kasabian porywające, tłumy wszystkich spoconych ludzi, znajomi, coś wspaniałego. Wracanie o świcie z Sonią i przełażenie przez płot, żeby dostać się do właśnego domu, w ogóle, ah ! Dzisiaj jeszcze jeden dzień "odpoczywania", od jutra ciężka praca (próby, chodzenie na plażę i do kina, itd, itp.), a potem FETA i wooolne. Pozdrawiam Was wszystkich ze słonecznego Pruszcza, gdzie kartonowe palmy rosną nawet w łazienkach, a dżakuzi przekracza powierzchnię 10 cm², hihi, czeeeść.