-Kto ty był?
Ja: Nie wiem
Ruda: Jak to?
Ja: No normalnie, nie znałam go.
Ruda: Co?! To tylko Tobie się przytrafia !
Ja: Nie, zdarzyło mi się to pierwszy raz.
Ruda : Pierwszy? Czy ja dobrze mówię ?
I jak zwykle wybuchnęłyśmy śmiechem. Kocham nasze rozprawianie o facetach. Najpierw patrzę na buty, a ja najpierw na dupę, nie, na dupę to po drugie... itd.
I siedziałyśmy jeszcze kilka zimnych, ale jakże cudownych minut pod Pałacem Młodzieży. Tego klimatu nic nie jest w stanie podrobić ! Potem byłyśmy u Rudzielca i jej mama poczęstowała mnie ziemniakami z kiełbasą i sosem chrzanowym, którego Ruda nienawidzi, ale w sumie zjadła dwie porcje naszych ziemniaków.
-Mamo, Aga jest przecież wegetarianką !
-Tak? A skąd ja mogłam to wiedzieć.
albo:
-Oooooh, jak to pięknie pachnie
-
Kocham rozmowy Rudej z mamą. Potem okazało się, że Ruda nie idzie na żadną wixę, więc ponabijałyśmy się troszeczkę chwil kilka z ludzi na naszej-klasie i udałyśmy się na tramwaj. Co tam, że stałyśmy pięc minut koło 111 i nagle się skapnęłyśmy, że to przeciez w naszym kierunku, co tam ! W teatrze pomyliłam rząd XII z VII, więc niepotrzebnie przeciskałam się przez 20 siedzeń, bo ja zawsze miałam problemy z liczbami rzymskimi. Zmierch bogów był nudny. Po prostu umierałam ze znudzenia i błagałam o koniec. Byłam bardzo zawiedziona, kiedy po godzinie zapowiedzieli przerwę. Więc razem z Rudą, Kaś i Sonią uciekłyśmy ze spektaklu. Poszłyśmy do Mc'Donalda i było przewesoło ! A potem na Długiej z tych niepożartych gołębich otrębów zrobiłam 69, tak jak dwa lata temu na Ścieżce Mroku. I pani z gitarą zaśpiewała specjalnie dla nas aż trzy razy Hallelujah. Potem tańczyłyśmy z Rudą na latarni chwilkę i poszłyśmy sikać przy Ścieżce Mroku.
Ja z gołą dupą sikająca: A co by było, gdyby nas policja przyłapała?
Ruda z gołą dupą kończąca sikać:
I znowu pod Pałac Młodzieży napawać się tym wspaniałym klimatem.
Cudowny dzień, dziękuję Wam dziewczynki.
A jutro sprzątanie XXLO i kino z Rzuczi ;*
Wiem, rozpisałam się, ale takie chwile trzeba upamiętnić. <3









