niedziela, 25 października 2009

So let's take a ride..

RETROSPEKCJA. Teraz widzę wszystko wstecz, rzeka mojego życia przepływa obok mnie, a ja nie mogę do niej wskoczyć. Wiem, że rzeka w sensie dosłownym byłaby zimna. A co z moim sensem przenośnym? Jaką ma temperaturę w rzeczywistości?


To zabawne, cały czas coś przywołuję ze swojej pamięci. " A pamiętasz? ",  " To były czasy", albo nawet tekst Justyny - "Ja byłam wtedy wierząca!"

Dzisiaj ogniem malowane. Ephata wykazała się własną inicjatywą, bez praktycznego udziału Roberta. Zawsze o tym marzyłam. Nie wierzę, że doszło do końca, z wynikiem pozytywnym, mimo kilku zawahań i potknięć. Daliśmy radę. Jestem w szoku. Chyba nie tylko ja.
Przypomnijcie mi tylko (olx wiem, że Ciebie nie usłuchałam) ,żeby jednak nie brać samych balerin na występ na/w deszczu. SZEŚĆ GODZIN mokrych stóp, DWIE GODZINY w samej bluzie o godzinie dobranockowej. BR !

Dzisiaj prawie cały dzień z Wiktoroskiem (niech niektórzy nadal myślą, że jesteś facetem Wiki, ja jestem jak Amber Zdzira). W końcu. Czekałam na to ponad miesiąc ! IDEALNY DZIEŃ. Muszę go odtworzyć. Oglądanie filmu "Zęby", fociaczki w lesie, 20 stopni Celcjusza, full niezdrowego żarcia i zero kalorii. To tylko odworzenie, bo tak naprawdę nie wiem co robiłyśmy bejb ; *. Ale było cudownie, do poniedziałku jak najprędzej.. (i POZDR FOR YOUR MAMMA !)





OGNIEM MALOWANE. Było ładnie. Było zimno. Było nawet dużo ludzi (jak na taką uroczą pogodę). Był kapuśniakożurek z którego pół godziny wyciągałam kiełbasę. I cukierki z żubrówką, od których od razu ma się dobry, szatański, wręcz śpiewający nastrój ! "Ruda, usiądź mi na kolanach, bo może już nigdy nie być okazji "

RUDA, ile my żeśmy szły na pociąg? 20 minut? Nie wiem jak to możliwe, skoro idzie się dwie. Przy pociągu przypomniałam sobie, że obydwie zostawiłyśmy parasolki. Biegiem do plamy. Potem biegiem na pociąg już tą krótszą drogą ;). Odpoczynek i okrzyk - za minutę SKM ! I biegiem do automatu ! Automat mulił, ale Ruda pamiętała dzięki Bogu jak się dodaje szybko drugi bilet. Wsiadanie do skm na sygnale. Dochodzę na przystanek i 232 przyjeżdża. (następny był 22:11 za jakieś 40 minut ^^) MY Z RUDĄ ZAWSZE MAMY JAKIEŚ PRZYGODY. Tylko MY ! < 3

KOCHAM WAS NORMALNIE. MAM DZIĘKI WAM WSZYSTKIM TAKI DORBY HUMOR !

IGGY POP < 3

niedziela, 18 października 2009

"To nie był film"

Znowu byłam w kinie. Pamiętam ten tydzień wakacyjny, kiedy w kinie byłam cztery razy dzień w dzień. Dlatego po części chciałabym zostać krytykiem filmowym. Powiem Wam, że znowu mam wielką fazę na oglądanie filmów, moja przerwa jest tak długa, że sikam na każde tylko wspomnienie o chociaż minucie spędzonej przed dvd, video, a nawet czytnikiem cd w komputerze. Więc wyobraźcie sobie, co dzieje się ze mną, kiedy tylko pomyślę o kinie. KINIE ! Dzisiaj zakochałam się w Meryl. Mam tak bardzo często. Hmm, znienawidziłam za to kurczaki jakieś tysiąc razy bardziej niż przedtem. Wcześniej ich tylko nie lubiłam. Na masło również nie spojrzę przez następny tydzień. Film po pierwszej półgodzinie oceniłabym nawet na 9/10 (co ostatnio zdarza mi się bardzo rzadko) niestety kolejne półtorej godziny troszeczkę podupadło, średnia moich ocen to 6,5/10. I jutro naprawdę coś ugotuję i uwaga ... obejrzę dwa filmy ! Mam ochotę na Roberta De Niro. Bo któż by na niego ochoty nie miał.




Muszę, zgodnie z zaleceniem Roberta, przeczytać przed snem i od razu po pobudce po jednym razie każde z wierszy, aby lepiej zapadły mi w pamięć. Jutro niedziela. Znaczy niedziela jest za trzy minuty.

Czeka mnie chemia i łacina i polki. Dobrze, że nie mam dużo do sprzatania w pokoju, bo wtedy nie nazwałabym tego weekendu fajnym, lecz jedynie przyjemnym.



Nie słuchajcie mnie lepiej. Spałam tylko dwie godziny.
 
 
P.S. Tak żeby uściślić, ostatnio myslovitz znowu słucham. Od razu stare, dobre czasy sie przypominają. ; D

sobota, 17 października 2009

DR HOUSE !

Nic nie wzmaga wydzielania endorfin jak słodkie oczy doktora hałsa na wielkim ekranie multikina sali numer osiem.


Weszłam do domu po nocowaniu u Soniś. W sumie nie mam weny/siły/musku, żeby napisać cokolwiek, ale powiem tylko, że jestem zdziwiona, że nadal funkcjonuję, bo w tym tygodniu spałam około tyle, co jedna Olx po połowinkach VLO. byłam dzisiaj/wczoraj najarana przed, po jest jeszcze lepiej. i powiem Wam że nic nie rozgrzewa tak mocno jak śpiewanie w samochodzie mamy Soni soundtracku "mamma mia" < 3



JA o 8:23 - obejrzę dzisiaj Mamma miję !
SONIA o 8:23 - jest ósma dwadzieścia trzy !


23 mnie prześladowało. jestem bardzo szcześliwa z tego powodu. 23 na karmniku, 23 odcinek hałsa, 23 na jego drzwiach w psychiatryku, 23 naklejki, a minuta o 02.03 bardzo mi się dłużyła (jechałam wtedy łaskomibilem z łaskiem i rozmawiałam o hałsie)



CUDOWNIE PIĘKNIE IDEALNIE.

generalnie obiecałam sobie, że dnia 16.10.09 zrobię rzeczy na które ostatnio miałam ochotę. w sumie najbardziej utkwiło mi zjedzenie na obiad milki puddingowej (truskawkowej zgodnie z tradycją niestety nie było). baniek nie zakupiłam. innym razem. mój szczęściarz nie znalazł się w moim posiadaniu. również innym razem.

 

baj de wej, Soniś, szkoda, że nie widziałaś miny swojego taty, kiedy ujrzał mnie o godzinie drugiej z minutami z Twoimi kluczami w ręku w jego/Twoim mieszkaniu.



"Sonia, to Ty?" "Nie tu Agnieszka, nie zna mnie pan, Sonia zaraz przyjdzie. Musiałyśmy się rozdzielić." "Aha, łóżko Soni jest tam. " HAHAHA. ej to było bardzo dziwne. i ten dylemat - wejść czy nie wejść do obcego mieszkania, kiedy wszyscy dawno śpią. - oto jest pytanie.

 

BUEHEHEHE. jestem tak zmęczona, nie kontaktuję, pisze pierdoły, i leżę policzkiem na klawiaturze i o dziwo, przeciw wszelkim zasadom fizycznym jestem bardzo wypoczęta i gotowa na dzisiejszy dzień. obejrzę mamma mia. pamiętam, jak mnie to kiedyś w genialny nastrój wprawiało, mimo iż nie jestem fanką tego typu filmów.


o właśnie, ja chcę DKF w końcu !
zaczynam czuć potrzebę teatralną. w końcu jaram się na zajęcia. piękne to jest.

właśnie ludziska fenks for all, było megaśnie ; *





WŁAŚNIE ! RUDA STO LAT KURDĘ !

sobota, 10 października 2009

kocham nasze wspomnienia.

WSPOMNIENIA. Każde, inne, jedno weselsze od drugiego. Jak na jesienny czas przystało.




Tyle się wydarzyło w ciągu tego tygodnia. W ciągu tych dwóch tygodni. W ciągu tego jednego miesiąca ! Jestem szczęśliwa.


Nawet sam opis Soni o czymś świadczy.
"S: `ej jestem teraz szczęśliwa`, K: `no ja też`, hahahahh :DD W: `JA TEEEŻ ; D` T: `no to radość mnie ogranęła ;D`, A: `i MNIE RADOŚĆ PRZEOGARNIA ! xD`/ ktoś jeszcze ; >? "
Jak widać dużo osób ma podobny nastrój. Ciekawe co za tym stoi..


Ten tydzień zapowiada się również bardzo interesująco. Co tam interesująco, będzie wyrąbisty w kosmos ! Sama myśl o połowinkach VLO, kinie z Sonią, której mam wrażenie,że wieki nie widziałam, i mega wypasionej nocy maratonu/randki z doktorem hałsem z wszystkimi zwariowanymi i równie nieobliczalnymi fanami tegoż serialu (do którym się zaliczam) przyprawia mnie o taki humor, że nic, tylko wyskoczyć do góry pod samo niebo,  niebieskie chmurki, konstelacje gwiad i romantyczny księżyc i wykrzyczeć - "JA ŻYJĘ !". ( Ze słynnym  przerywnikiem między słowami, którego uczył mnie Robert )


A jutro będę się zacieszać przy jedynych 15 zadaniach z łaciny, którą przecież tak ubóstwiam. ; D




PS. Uwielbiam Was ludzie. dziękuję Kasiu i Adamie ; * xD szatany z nas, wiecie?
Po Skończonym Skończeniu : Wspominałam już, że uwielbiam moją siostrę,, artura i moją babcię i dziadka , których pozdrawiam z tego miejsca bardzo cieplutko? przyjeżdżajcie częściej, bo bez Was nie jest tak fajnie. Ja już tęsknię. ; <
PSSS. Uwielbiam nasze coroczne spacery po Długiej i Sopocie.
PSSSS. Kocham gołębie, które zawsze karmię z Kasią ! "Aga, to Ty? "

niedziela, 4 października 2009

I just don't know what to do with myself.

bardzo ephatowo. otwórz się. nasze święte słowa. chcę bardzo już jutro. chcę je w tej chwili.


"Znaki Czasu"


Tak sobie myślę, że pewnie kiedyś było lepiej. Może nie pamiętam tego w całości, bo to przecież tylko urwane momenty mojego życia. Chciałabym móc przeglądać wszystkie zdarzenia i sytuacje, które mi się przydarzyły jak jakiś film, lub idealnie zapisany dziennik. Tak samo jak wczoraj. Chcę wiedzieć wszystko.
Chcę wiedzieć dlaczego moje łzy po prostu spłynęły, mimo iż zawsze obiecywałam sobie, że nigdy, przenigdy nie zapłaczę przy innej osobie. Nigdy publicznie. Zawsze samotnie.

Nie mam podłego nastroju. Jestem tylko zła na siebie. Jedyne o czym teraz marzę to wietrzny, jesienny spacer po parku z ekologiczną torbą bomi pełną moich ukochanych, brązowiutkich kasztanów.
No i co ja mam robić do jasnej cholery?

P.S. Dziękuję Olx za super zimnomroźną"kinowo"mroczną wixę, w trakcie której caly czas szukałam scyzoryka od mojej babci. był cały i zdrowy w mojej kieszeni. ; D



the white stripes < 4

sobota, 3 października 2009

jest jeden Bóg.

myślałam sobie nad istnieniem naszym i naszego wszechmocnego stwórcy. hmm, skoro jesteśmy stworzeni na podobieństwo Pana, a pierwszym człowiekiem był mężczyzna, to dlaczego jedną z jego początkowych rzeczy jakie zrobił, była myśl o zerżnięciu Ewy?

chyba nadal będę rozmyślać nad sensem wszystkiego. a tymczasem pozdrawiam magiczną odwróconą liczbę 23 i miłej nocy życzę. wyspać się jest potrzeba z powodu niebanalnej całkiem jutrzejszej imprezy leśnych pomorzanych ludków.

piątek, 2 października 2009

LIWO

informatyka ! pozdrawiam Martynę < 3
zjarane dziewczynki ciepłem dzisiejszej zimy.

kasownik biletowy tramwaju numer osiem odpowie Ci na wszystkie pytania.

czwartek, 1 października 2009

I need only worry about you and me

trochę padało. ale to już tylko wczorajsze łzy. a raj jest tu, na ziemi.


ile promyków składa się na jeden uśmiech? myślę, że wiele i mało. wszystko jest ze sobą powiązane węzłem przyczynowo-skutkowym.



dzisiaj niewiele wystarczyło, żeby wprawić siebie i chłopaków w dobry nastrój. myślę, że wszystko wraca z powrotem. w inny, zupełnie nieoczekiwany, swój sposób, ale wraca. powoli i stopniowo pokonując ekscytujące zakręty. kiedy pomyślę sobie o tylko naszej reggae i hawajskiej muzyczce, kiściach winogron, materacu (do przewrotów w przód i w tył), kilku szmatach i prześcieradłach oraz kilku rozdartych różach serce mi się weseli. ile cudownych rzeczy można zrobić z prostotą codzienności przy odrobinie kreatywności i wyobraźni. mogłabym tak zawsze, po kresu dnia żyć w swojej artystycznej fazie.



(moni leżąca na pawceju, ten rozpieszczonym głosem) "nawróciłem się. wierzę w niebo." ja także w nie wierzę. chciałabym, żeby nigdy nie przeminęło, zawsze niebieskie, pełne słodkich różowo-kremowych puchów układających się w rozmaite kształty.



P.S. nawet prasowanie białej koszuli jest dzisiaj przyjemne.
 
 
LAURA < 3 jak w tytule.