sobota, 17 grudnia 2011

nowa mądrość na nową ścieżkę życia.








"Prawdziwość jest niezwykłością."
A. 17 grudnia 2011

piątek, 16 grudnia 2011

Krzywe ziomy krzywo patrzą na krzywe oblicza.

Zacięłam się zwykłą różową maszynką i krwawię od co najmniej dziesięciu minut. Co dziwne, natrafiłam na miejsce najbardziej ukrwione i najbardziej skłonne do ewentualnego bólu, który przecież zawsze próbuję powstrzymywać. Krew i łzy, łzy i krew spadają z zawrotną prędkością, spowalniając w miejscach, gdzie zwalniać nie powinny. Krople raz to przejrzyste i bezbarwne, a raz soczyście obdarzone kolorem spadają jedna po drugiej na zimne i chropowate kafelki, stając się przy tym podłogowym koktajlem, niesmacznie wyglądającym i bezużytecznym, niczym błotnista maź niepotrzebnych wyrzutów, niepotrzebnych cierpień, niepotrzebnych zwątpień.  KAPU KAP, KAPU KAP, KAPU KURWA KAP.

czwartek, 24 listopada 2011

x




 no siema, mamy wspomnienia. 

piątek, 11 listopada 2011

dzikie koty.

siema, mam nowych przyjaciół, lalalala !



poniedziałek, 31 października 2011

niedziela, 9 października 2011

...

Dzień po dniu, trzy różne posiłki, jakby wyjęte z trzech i to jak bardzo różnych od siebie żywotów. Zakładałam maski, modelowałam je i modernizowałam według potrzeb własnych i napotkanego otoczenia. Nie bawił mnie jednak ten teatrzyk, nie podniecałam się aktorzeniem na prawo i lewo, nie bawiła mnie owa zabawa w cudze życie, a gorzej, męczyło mnie ogólne udawanie jak i udawanie, że ogólne udawanie mnie jakkolwiek zabawia.
Po ostatnich niezwykle wyczerpujących dniach jak zwykle wszystko wykalkulowałam, podpisałam, przeniosłam i obliczyłam, wypisałam w pamięci wnioski ogólne i generalizując wyszłam na tym na plus, ponieważ wiele, wiele i jeszcze raz wiele się nauczyłam..

Po tym wszystkim już wiem - powracam do korzeni, poznałam wiele osób, o których istnieniu wcześniej nie miałam bladego pojęcia, razem z na nowo poznaną babcią cioteczną stwarzam drzewo genealogiczne, a przynajmniej bardzo chcę pomóc.

Chciałabym jeszcze jakoś podsumować, przekazać ważne informacje, ostrzec przed problemami, ale nie potrafię jak na razie ująć tego w stosowne słowa, mimo iż zapisałam w pamiętniku ogrom stronnic.

poniedziałek, 26 września 2011

Chcę z powrotem !

Jestem boleśnie rozdarta na miliony malutkich kawałeczków i niestety żaden z nich nie wie czego chce, czy czego nawet mógłby chcieć. Balansuję, lewituję, odpoczywam znajdując sobie przeróżne zajęcia, zadręczam się w głowy świecie, kiedy opada fizyczne napięcie. Jedyne o czym marzę, jedyne o czym śnię, to chwila prawdziwego odpoczynku, w zawieszeniu w odczuciu miłości, pomiędzy niebem a ziemią, a nie ziemią a piekłem. Marzę o wakacyjnym czasie, kiedy to mogłam bezczynnie rozmyślać o tym co nigdy nie będzie miało prawa bytu i rozkoszować się fałszem mojej wyobraźni. Niestety nie mogę, bo wszystko pozmieniało swoje kąty, a ja przegrałam w zabawę w chowanego.

Ale przynajmniej w końcu pomalowałam cztery ściany, zawiesiłam słodkie karnisze, znalazłam urocze zasłony, przedoniczkowałam kolekcję kaktusików i w końcu mam internet na moim komputerze, więc w końcu mogę sobie zdjęciowo powspominać wakacje.





wtorek, 13 września 2011

dubadidubada, nie ma z czego cieszyć twarz swych.

Im gorszy dzień, tym dłuższa kąpiel, więc zaczynam bić wannowe rekordy.





fociaki z najpiękniejszej pracy, jaka tylko powstać mogła



sobota, 3 września 2011

fuuuuuuuj.

Jestem z siebie niesamowicie dumna, ponieważ pokonałam lęk wysokości już chyba na zawsze po wieki wieków oraz jestem z siebie dumna, ponieważ jeszcze nie oszalałam od tego g#hg*(s&f@df syfu i spania na s@fj^s#hf*&f kanapie. Coś czuję że nieprędko skończę a mam już tego wszystkiego serdecznie dosyć, serio.

mój pokój przejaśnia się baaardzo, no nie powiem, że nie.

wtorek, 30 sierpnia 2011

..

Chciałam napisać coś mądrego, ale mi nie wyszło, bo jak zwykle nie wiem czego chcę. Z tego wszystkiego nie mogę spać, jest siódma rano a ja nadal latam z wałkiem w ręku i koloruję swoje najbliższe otoczenie.
A głowa ma zrobiła się zbyt ciężka, żeby wymyślać więcej rozwiązań na życie. Smutne smutno. Dobranoc.

sobota, 20 sierpnia 2011

wakacyjny czas biegnie jak szalony.

Dawno żaden film aż tak bardzo nie poprawił mojego nastroju, a już zwłaszcza wieczorem. Niebo nie spoglądało na mnie z góry, lecz to ja patrzyłam na nie z dołu, a powietrze przesiąknęło tymczasowym szczęściem i niezwykłym, drażniącym aż spokojem. Nie wiem dlaczego, ale kino zawsze niesamowicie mnie ładuje, raz w tygodniu należy więc wpaść najlepiej do studyjnego i podłączyć wszystkie akumulatorki i baterie.
Obiecałam sobie, że po powrocie niczego nie sprowokuję, a już na pewno swojego depresyjnego stanu, więc do godziny dwudziestej czwartej zero zero nie loguję się na portalach społecznościowych. Po co niepotrzebnie się denerwować i przejmować obojętnością i złymi wiadomościami od innych, a raczej ich zupełnym brakiem, który poszerza jedynie moją wewnętrzną smutną pustkę.

Przez ten cały film i pozytywne wewnętrzne poczucie zaczęłam marzyć, a marzenia nie wróżą chyba nic dobrego. "Debiutantów" gorąco polecam, motyw psa wyśmienity, całość spójna, ułożenie scen analogiczne, przeszłość odpowiedzą na teraźniejszość, przy okazji poruszenie wielu problemów i oczywiście ładne sceny, lekko 'amatorskie ujęcia' oraz piękna muzyka. Dodatkowo bardzo trafny tytuł. Nic więcej nie było mi dzisiaj potrzeba. <3

piątek, 19 sierpnia 2011

Wróciłam wyczyszczona i uszczęśliwiona do domku. Oczywiście wchodzenie na portale społecznościowe psuje nastroje, więc szybko stąd spadam najlepiej karmić gołębie. Polecam gorąco, już dawno nie czułam się tak wspaniale, jak przy tych małych, wszędzie srających puszystych.