wtorek, 30 sierpnia 2011

..

Chciałam napisać coś mądrego, ale mi nie wyszło, bo jak zwykle nie wiem czego chcę. Z tego wszystkiego nie mogę spać, jest siódma rano a ja nadal latam z wałkiem w ręku i koloruję swoje najbliższe otoczenie.
A głowa ma zrobiła się zbyt ciężka, żeby wymyślać więcej rozwiązań na życie. Smutne smutno. Dobranoc.

sobota, 20 sierpnia 2011

wakacyjny czas biegnie jak szalony.

Dawno żaden film aż tak bardzo nie poprawił mojego nastroju, a już zwłaszcza wieczorem. Niebo nie spoglądało na mnie z góry, lecz to ja patrzyłam na nie z dołu, a powietrze przesiąknęło tymczasowym szczęściem i niezwykłym, drażniącym aż spokojem. Nie wiem dlaczego, ale kino zawsze niesamowicie mnie ładuje, raz w tygodniu należy więc wpaść najlepiej do studyjnego i podłączyć wszystkie akumulatorki i baterie.
Obiecałam sobie, że po powrocie niczego nie sprowokuję, a już na pewno swojego depresyjnego stanu, więc do godziny dwudziestej czwartej zero zero nie loguję się na portalach społecznościowych. Po co niepotrzebnie się denerwować i przejmować obojętnością i złymi wiadomościami od innych, a raczej ich zupełnym brakiem, który poszerza jedynie moją wewnętrzną smutną pustkę.

Przez ten cały film i pozytywne wewnętrzne poczucie zaczęłam marzyć, a marzenia nie wróżą chyba nic dobrego. "Debiutantów" gorąco polecam, motyw psa wyśmienity, całość spójna, ułożenie scen analogiczne, przeszłość odpowiedzą na teraźniejszość, przy okazji poruszenie wielu problemów i oczywiście ładne sceny, lekko 'amatorskie ujęcia' oraz piękna muzyka. Dodatkowo bardzo trafny tytuł. Nic więcej nie było mi dzisiaj potrzeba. <3

piątek, 19 sierpnia 2011

Wróciłam wyczyszczona i uszczęśliwiona do domku. Oczywiście wchodzenie na portale społecznościowe psuje nastroje, więc szybko stąd spadam najlepiej karmić gołębie. Polecam gorąco, już dawno nie czułam się tak wspaniale, jak przy tych małych, wszędzie srających puszystych.

  

czwartek, 11 sierpnia 2011

>

Potrzebuję światła latarni morskiej, a mam tylko przepaloną żarówkę w latarce.

wtorek, 9 sierpnia 2011

złożyłam nowy stół do pokoju, kochanie, wygląda pięknie.

CHAOS. Autobus na przedmieściach utopiony w istnym, wręcz apokaliptycznym chaosie i ciemności ludzkich głowic. Pierwsze dziecko śpiewa 'kupiła Ci CZWEEEERWOOONE SIAAAANDAŁY', drugie dziecko potakuje biegając wkoło, trzecie pomaga raperskim akcentem, wymawiając co rusz obrzydliwie głośne 'BLABLABLA', czwarte z kolei wylewa z siebie litry wody, wymuszając przy tym udawane okrzyki płaczu, natomiast piąte, najstarsze ze wszystkich dziecko przygląda się tylko z zaciekawieniem całemu temu, choremu zjawisku. Wchodzą trzy psy. Jedno z dziarską minką zaczyna lizać mnie po łydkach, drugie z wesołym akcentem podszczekuje dzieciom w rytm ich garnkowej można rzecz piosenki, trzecie lekko schorowane piszczy co sekundy trzy i skamle z bólu. SMRÓD. Psy brudne, nieumyte, a przy tym głośne zaczynają swoje spacery po środku lokomocji. Starsze osoby niemiłe nie tylko swoim zapachem, ale także i charakterem, rozwijają swoje kończyny, aby zablokować młodszym od siebie, drogę do upragnionego wolnego miejsca, które tak wiele przecież znaczy w trakcie półgodzinnego stania w korku. GŁUPOTA. Pijacka grupa młodszej ode mnie młodzieży, z drugiego końca autobusu daje o sobie znać zbyt wielkim rozentuzjazmowaniem. Słychać również rozmowy o klejach do tipsów i niezwykle tanim i dobrym solarium na mieście, w którym przesiadywać można godzinami. Dzieci zaczynają się gilgotać, chłopak z książką pt."Ojciec Chrzestny" przewraca się na wózki przy zbyt mocnym hamowaniu, a jakaś debilka z białym stołem zajmuje połowę wolnego miejsca w przejściu do drzwi automatycznych. A najbardziej z tego wszystkiego irytujące są moje motyle, które rozpierdalają mi brzuch i sprawiają, że ręce cierpną same z siebie, krew uderza do głowy, a serce bije przyspieszonym tempem.

I niestety nie znalazłam na to wszystko żadnego lekarstwa.




poniedziałek, 8 sierpnia 2011

kapu kap.

Tak owszem, pada.
Nie tylko na dworze, ale krople także w moim sercu dziury wiercą.
Przepraszam, jest mi dziwnie, jest mi głupio, 
Mam nadzieję, że nowe kłamstwa Twe komórki kupią.
Czekam na jutro, bo ono przynosi bezpieczniejsze i lepsze,
Ale najpierw muszą się wysuszyć w mym sercu srogie deszcze.

A zdjęcia są nadzwyczaj fajne, bardzo je lubię <3

foty z 'lubię to'
naklejki na twarzy nanana. ;p

Santa !
i się cieszy do keczupu. ;p


  
ulubione na koniec.



WYDARZENIE ROKU: mój brat był dzisiaj ubrany w koszulkę ze star warsami, fajne spodnie koloru beżowego, na nogach brązowe conversy, a na głowie kapelusz z H&M, już nie jest dresikiem, siostra bardzo dumna jest ! : *

sobota, 6 sierpnia 2011

dadadadaaaa, dadadadaaaa.*

*zabrzmiało trochę jak J.S.Bach XD


Festiwalu Szekspirowskiego nieoficjalny koniec. 'Hamlet' w wykonaniu Rosjan podobał mi się tak bardzo, jak bardzo nie podobał mi się 'Hamlet' Polaków.


Ostatnio swoje uczucia i wszelakie odczucia określam bardzo nieudolnie, dlatego nawet nie próbuję zastanawiać się nad plusami i minusami wakacji, oraz jakkolwiek je podsumowywać, kiedy minęliśmy półmetek. Zadowolona jestem z wielu rzeczy, ale cieszę się bardziej introwertycznie. Dzieje się może i dużo, ale 'to dużo' nie odbija swoich trwałych odcisków na ścieżce mojej historii. Trochę jakby codzienność była interesująca, ale niezbyt interesująca, aby zostawić swój wieczny ślad. Chyba lekko się zmaltretowałam, dobrej nocy i dobranoc.

I zadziwia mnie doprawdy chęć moja do fotografowania, powróciła znienacka i bez ostrzeżenia, a przecież tak długo ukrywała w jakiś wewnętrznych zakamarkach. W końcu jednak wyszła z cienia i pokonała barierę niechcemisięimamtowdupie oraz mój uraz nielubiesesjizdjęciowych, nic tylko pogratulować, bo oto kolejne sesje przed nami.


A tak poza tym, obrazy z tego teledysku są tak piękne, że aż się zakochałam. I oczywiście, jak zawsze najlepsze są murzynki <3