czwartek, 25 marca 2010

Zaraz wixa u Martyny !

Oh, wczoraj była wywiadowka. Na początku trochę się zesrałam, bo w końcu nie zasługuję na jakąkolwiek pochwałę, ale wyszło bardzo w porządku. W końcu jest wolne, czekałam na to bardzo długo (od ferii, tak szczerze powiedziawszy) i chcę to w pełni wykorzystać (dobra, to tylko cztery dni). Zrezygnowałam z udziału w OKR-ze. Tak, zdaję sobie sprawę z czym to może się wiązać, ale niestety, mój brak zdrowego rozsądku podpowiada mi, żebym zachowała zdrowy rozsądek. Poza tym, chyba nadal mam uraz monosceniczny (tak, sama wymyśliłam tą nazwę, taka choroba psychiczna zapewne nie istnieje), kiedy to pani Chojnacka powiedziała, że zbeszcześciłam pamięć Zbigniewa Herberta + nazwała moje wiersze wywiedzone ze słowa "recytacją aktorską" (poloniści powinni wiedzieć, bo skoro uważają się za takich bardzo mądrych, że takie gówno jak recytacja aktorska jest ośmieszeniem teatru, polonistów i wszystkiego w okół, a na dodatek nie istnieje, więc czasem wspominamy z p. Robertem te bardzo zabawne słowa i wybuchamy gromkim śmiechem.). Od tamtej pory, jak na razie przynajmniej, nie widzi mi się piękna recytacja na scenie. Zwłaszcza, że pani Chojnacka może być jutro w Plamie. XD

W sumie nic ciekawego się nie działo. Tylko dzisiaj muszę pamiętać, żeby nie zapomnieć aparatu. A na spotkanie z Lubem nie idę, ponieważ jest o 11.00.

Ariwederczi.
Czy to na pewno na pożegnanie?

niedziela, 21 marca 2010

Crying Blood

Jestem z siebie niesamowicie dumna ! Zrobiłam to, czego się bałam od ponad pół roku, a mianowicie wyrzuciłam wszstkie za duże na mnie ubrania. Sprawiło mi to ogromną ulgę i dręczący ból jednocześnie, ale uważam, że już dawno to powinnam zrobić. W mojej szafie jest pedantyczny porządek - każdą koszulę prasowałam i składałam za pomocą zeszytu w identyczną szerokość. Moje plecy bolą od wczoraj od jedenastej, ale kurczę, było warto !

Teraz bardzo chcę stąd wyjść i pójść do Ikei z dziewczynami, ale kurczę nikt nic nie wie, a Ola mi nie odpisuje.

W każdym bądź razie idę się odprężyć i obejrzeć Bonnie i Clyde'a, bo potem będę musiała sprzątać i się uczyć.

sobota, 20 marca 2010

WIOSNA !

Kurczę czuję ją w stawach. Widzę ją na wyimaginowanej trawie - zobaczyłam siedmiokropkową biedronkę. Przez całe popołudnie chodziłam bez kurtki i kiedy niefortunnie czekałam na autobus usiadłam na trawie i było mi bardzo cieplutko. I cały czas "grałam w karty".

Generalnie po tym moim wczorajszym wpisie, kiedy zrezygnowałyśmy z Elką z występu poszłyśmy wraz z Martyną na dni otwarte IIILO. Wszędzie oporowadzała nas Soniś. Spotkałyśmy też Żabę i Sali (nigdzie nie było Maxa ; <) Sonia Pokazała nam swoją salę , gdzie był ołtarzyk Dr.House'a (ułożyłyśmy mu ze świeczek serduszko i podpisałyśmy się woskiem), pigułki vel. Vicodin, prawdziwe mózgi, wątroby i nerki, a nawet serce. Kiedy dziewczyny gdzieś wywiało odezwał się we mnie instynkt zwierzęcy (spokojnie nadal jestem wegetarianką) i bawiłam się świńskim mózgiem, miętosiłam go, aż w końcu pomieszał się z nerką. Klasa humanistyczna przebrana była za lata 20 - ŁAŁ, a w klasie fizyczno-matematycznej zastrzeliłam Sonię pistoletem zrobionym z ziemniaka i dlugopisu. Pootem an auli spotkałam Przemkę, której znowu bardzo długo nie widziałam. Następnie naszła mnie ochota na ciepłe pączki z najlepszej pączkarni best ever. Dostałam od Michała (jejku, mam nadzieję, że nie pomyliłam imienia, zawsze, ale to zawsze mylę Michałów z Mateuszami oraz Marcinami itd.) aż 20 złotych - chłopak Soni jest bardzo hojny i pozdrawiam go bardzo serdecznie z tego miejsca. Poszłyśmy na pączki, nieźle nam odwalało, a ja wszędzie chodziła z kiltem na sobie (ludzie się dziwnie patrzyli) i w końcu zaczęłyśmy udawać, że uciekłam z wariatkowa. Spotkałyśmy po drodze Basię i Martyna sobie poszła, a ja z Elką pojechałyśmy do Plamy. Potem wróciłam do IIILO już sama, ale okazało się, że jest tam Ruda, więc spakowałyśmy się i poszłyśmy do nowego mieszkania Soniś . Jest wspaniałe. Najbardziej podoba mi się sufit (Sonia wiedziała, że będę nim oczarowana), kuchnia oraz łazienka z wanną dwuosobową. Grałyśmy chwilkę w życie, Ruda jadła mleko z płatkami (Ruda teraz pakuje, hihihi ; *) a potem szybko wyszłam, a Sonia trzymala mi windę (kurczę, mówię Wam, tam jest jakaś extraklasa) i pobiegłam na autobus. Byłam kilka minut wcześniej i czekałam, czekałam, czekałam. Czekałam 20 minut i spóźniłam się pół godziny ; O. Nienawidzę się spóźniać. Kurczę, mam nadzieję, że Kacper nie był mocno zły. Znaczy oczywiście, że był kurczę. ; <<<

Potem były teatralne. Byłam wykończona, a na dodatek nie pojadę na SOFFT, jeżeli nie pójdę na OKR, więc muszę znaleść dzisiaj jakąś poezję . Robiliśmy całkiem trudne rzeczy - jak znajdywanie tekstu agresywnego, pełnego złości i gniewu, pod którym kryje się strach i jednocześnie obojętność, a ja nienawidzę pracy nad teksem i stwierdziłam, że człowiek ma tyle emocji, kiedy nie ma wody na pustyni. Więc wymyśliłam, że moja postać jest żoną milionera i zrodziła mu osiem córek, kiedy on chciał syna dziedzica, więc lekko się wkurzył i zostawił mnie na pustyni. Do tej pory utrzymałam się w konwencji w miarę poważnej. Niestety jak zwykle nie było wey i zrobiłyśmy z Rudą gównianą etiudę o kotletach, fatamorganie, tacie-Jacku i konaniu. Na razie nie mamy spektaklu. Świetnie. Co tam, że mamy go wymyśleć do marca. A ja już nie chcę odgrzewać starych koltletów, naprawdę.

Dzisiaj wielkie sprzątanie. ;// FAK ! W sumie mam na to ochotę, ale kurdę, jak nie posprzątam, to nie pójdę dzisiaj do Soni oglądać filmu !. Wczoraj wieczorem już nawet nie przymeirzałam się do Czasu Apokalipsy. Zasnęłam, obudziłam się, obejrzałam jakiś mega gowniany horror, zasnęłam, obudziłam się, oglądałam nowe zakońzcenie programu (no chyba, że rano około godziny piątek to wszystko się zmienia)

P.S. Właśnie leciała reklama tv z filmikiem związanym z AC/DC. Szkoda, że były tam jakieś bachory. ; D
P.S.S Jestem teraz maksymalnie zajarana. Śpiewamy z Olą Something stupid, zadzwoniłam już do P.Mielewskiej i nam pomoże troszku. I szyjemy sobie spódnice ala Saint Tropez, czy coś takiego. Ah < 3
P.S.S.S Właśnie muszę się dowiedzieć, kiedy trzeba składać zgłoszenia do szkoły muzycznej. W tamtym roku byłam za młoda, ale teraz już nie. I zwiększyła mi si lekko górna i lekko dolna oktawa ! JEAH !

piątek, 19 marca 2010

SIEMA HENIU !

Dobra, nie pisałam aż kilka dni, cholera ! Teraz mam nadzwyczajnie zły humor, bo zdaję sobie sprawę, że już we wtorek nasza kochana pani Fijas, nauczycielka języka łacińskiego oberwie nam (czyli mnie i Eli) jaja, czyli słowem jednym - wykastruje, za to że nie zaśpiewałyśmy dzisiaj piosenki. Ale co tam. Przecież ja nie mam jaj. ; D
 Wczoraj byliśmy kurczę na rozdaniu nagród konkursu czytelniczego, pani Żuk myślała, że mam kamikaze w butelce, ale i tak ją kocham. Z Martyną i Natalią miałyśmy wieczną bekę. Najzabawniejszy był pan, który wcale, ale to wcale nie zwracał na siebie uwagi (czyt. chodził z wielkim ekranem, a potem zrzucił obraz tyłkiem i zbił szybkę). Uwadałyśmy że pijemy wódkę, w rzeczywistości pijąc wodę i klasa 2D dziwnie an nas patrzyła. A Natalia była straszną pijaczką, bo po każdym łyku wyszczerzała zęby w uśmiechu. Potem razem z Pawłem i Olą, która dołączyła do nas po jakimś czasie udaliśmy się do Rock'n'rolla (lubię to). Martyna uczyła grać mnie na perkusji "Seven Nation Army". Kurczę, wiem że nie mam poczucia rytmu, ale sprawiało mi to wielką frajdę. W tramwaju też miałyśmy wyśmienity humor - rozmawialiśmy o różnych przedmiotach zdatnych do spożycia z papieru - papierowa woda, papierowe spagetti, wyciąg z papieru itd.Natomiast w drodze powrotnej do wszystkich mówiłam "siema Heniu". Natalia udawała, że mnie nie zna, a Ola założyła okulary. Z czasem potowarzyszyła mi Martyna, udawałyśmy że jej tata jest posągiem, albo na odwrót, że posąg jest jej tatą i żebrze na cośtam. XD

Gdy wróciłam byłam maksymalnie zmęczona. Próbowałam obejzreć "Czas Apokalipsy" (podejście numer cztery) ale się zmęczyła i zasnęłam. O godzinie 17 ! W sumie spałam 12 godzin i pierwsze co poczułam rano to zmęczenie. Boże, teraz też jestem zmęczona. Mam nadzieję, że jedynie na teatralnych jak zwykle teatr wetchnie we mnie siłę i ducha, bo nie chcę być taka nieżywa.

Na dodatek śnią mi się lody. Ale kurczę, dobrze, że nic innego. Muszę się pochwalić-moje koszmary się skończyły. Przynajmniej jak na razie. Kurczę, wezmę sie dzisiaj za siebie, bo od Deszczowej Piosenki nic nie widziałam, i skończę ten film ! i Napiszę do niego recenzję tak samo jak do Deszczowej Piosenki, żeby choć raz móc być z siebie dumnym !

niedziela, 14 marca 2010

Częstochowa !

Jestem wykończona, ale powiem Wam, że dawno nie byłam w tak cudownym i inspirującym mieście jak Częstochowa ! Było bardzo zimniutko, miałam wiosenny płaszczyk i nie posiadałam czapki, a tam wichury i zamiecie śnieżne, - 10 stopni, ale jakoś przetrwałam. Tylko bardzo denerwował mnie pan kierowca, który o trzecioej w nocy otwierał autokar na oścież, że mieliśmy taką samą temperaturę jak na zewnątrz i wszyscy szczękali zębami tworząc cudowną orkiestrę. W tamtą stronę cały czas śpiewałyśmy, słuchałyśmy moich ukochanyh soundtracków filmowych oraz serialowych (jak zwykle przeważył soundtrack Dr.House'a ;D)
Na miejscu poczułam się bajecznie, mimo iż nie mogłam już ruszać rączkami z zimna.
Występ był naprawdę wspaniały ! Graliśmy prawie od razu po przyjeździe i dzięki temu mieliśmy dużo czasu dla siebie. Kiedy zobaczyliśmy scenę, która nie była sceną, ogarnął nas przestrach, bo nie dość, że nie ćwiczone na zwykłej scenie, to co dopiero ogarnąć ten kawałek podłogi, który sceną nie jest. Ale udało się, nie było z pewnością idealnie, ale Ja z Sonią byłyśmy bardzo zadowolone - dawno nic nie sprawiło mi takiej frajdy jak bieganie na spektaklu z jednej strony na drugą. Normalnie rześmy truchtali, teraz to był dziki, szaleńczy i piękny bieg, z okrzykami, dzięki którym poczułam się wolna i zamarzyłam o wakacjach. ;P

Hmm, potem działo się jeszcze więcej. Wyczerpaliśmy zapasy z mieszkania Soni. I miałyśmy ze wszystkiego bekę. Najfajniej było pod prysznicem. I te namolne błagania - chodźmy się umyć i pozbyć tego smrodu ! To było cudowne. Potem poszliśmy do KFC i dostałam 10 złotych (niby na jedzenie, ale ja już jakoś nie miałam pieniędzy, więc się wzbogaciłam XD) i ja razem z Rudą zasnęłyśmy. Ona skulona na siedzeniu, ja z nosem przyklejonym do blatu - straciłam w ten sposób godzinę ! Hahahahhaha, pan Robert miał z nas podobno straszną bekę, a kiedy wstałam mówił coś o pomidorze na moim nosie. Rudą trzeba było budzić 15 minut, już myśleliśmy, że umarła w śnie. XD

Hmhmhm, potem spędziliśmy (myślałam, że bardzo się wydłużą) godziny w auli. Znowu spałam, ale kiedy się obudziłam naprawdę fajny ksiądz i genialny chórek zaczęli śpiewać mega melodyjne piosenki religijne, zakochałam się w nich ! Ephata wybiegła przed scenę i zaczęła wixować. Po chwili patrzymy a z nami wiksują Ci wszyscy maturzyści, jednym słowem, zgoromadziliśmy całą widownię. ŁAŁ !

Było tak pięknie, że aż w pewnym momencie, wykrzykując imię Jezusa w niebiosa i wychwalając jego dobra z taką werwą i prawdziwym szczęściem przestraszyłam się, że i ja wrócę z pielgrzymki w takim stanie jak Jasiu. Może i jestem pełniejsza wiary, ale niekoniecznie w postacie mityczne. Ale miło było wychwalać stwórcę.

Teraz słucham cudownego soundtracku z Pulp Fiction, Kill Billa oraz Listy Schindlera, a z torrentów ściąga mi się Deszczowa Piosenka - nie widziałam jej od bardzo dawna. Ostatnim razem na VHS, kiedy byłam jeszcze bardzo, bardzo mała. ; D

piątek, 12 marca 2010

696969 !

Nadszedł już czas na melanż ostateczny - mądrości króla Juliana są naprawdę mądre i wspaniałe !

Dzisiaj jedziemy do Częstochowy. Jestem tym faktem bardzo zajarana.Wczoraj wyczyściłam bardzo dokładnie łazienkę Soni, Kaś stwierdziła, ze jej mieszkanie nigdy nie było tak czyste. W szkole pisałyśmy wraz z Martyną wiersz o Niesiołowskiej, ale ja pomagałam jej tylko troszkę, a potem na fizyce wysyłałyśmy do siebie listy do bravo. Chętnie bym je przepisała, ale niestety nasza twórczość jest troszeczkę niecerzuralna i niemila dla kolegów i koleżanek (jeżeli tak można ich w ogóle nazwać ; O) Kacprowi, Soni, Kaś i Żabie chyba się podobały nasze utwory - naprawdę trzeba je wsyłać do redakcji Bravo. Znowu informatyka, kolejny piątek i jakoś nie cieszę się na razie z tego faktu, iż dzisiaj na przykład piszę sprawdzian z renesansu i nie jestem jeszcze spakowana. Dzięki Bogu, że zrobiłam tydzień temu listę rzeczy. Przypominam też Martynie, że obiecała mi wysłać do mnie sms-a, kiedy będę w autokarze. ; P Zaraz muszę iść po torbę, którą przysiosła mi Ola. Miałam sobie taką kupić, ale jakoś nie było okazji i teraz niewdziecznie muszę od niej sępić. W ogóle wczoraj zamarzłam na chwil kilka ! Ośliniłam z tego powodu rękawiczki Tomkiefa. hihihi. Nie chcę nic mówic, ale dzisiaj 69 wpis, więc powinnam być bardziej podniecona i chwalić 69 od początku wpisu do końca, ale no cóż... jakoś dzisiaj nie jest idealny dzień na liczbę 69. Generalnie nie wiem co się ze mną dzieje. Od imprezy Soni zasypiam o 20.00 i wstaję o trzeciej w nocy. I w ogóle nie odczuwam, że to wcale nie jest ranek - wręcz przeciwnie. Robię wszystkie rzeczy jak zwykle, tylko trzy razy dłużej. Nawet kawa mi nie smakuje.Chyba muszę odpocząć i przestać spać. Wtedy moj organizm się unormuję. W ogóle śpiewamy z Elą na dzień języków Yesterday Beatlesów po łacinie ! Musimy jeszcze trochę przećwiczyć i ja muszę odnaleźć bitlesowe karaoke, ale no cóż, mam nadzieję, że podołamy !

NIECH 69 BĘDZIE Z WAMI !*

* Pamiętam bardzo dokładnie te czasy, kiedy żeśmy sławili to 69 i sławili, chociażby naszą nieśmiertelną grą 69. eh ; D

środa, 10 marca 2010

saaaaaalsa.

jest 5:53, za 20 minut mam autobus, siedzę w piżamie i nawet jeszcze nie zaparzyłam wody na herbatę, ale to dlatego, że szukam czegoś o renesansie, bo nic nie umiem. Nic się ni zmieniło w moim myśleniu, chociaż coś tam się wydarzyło. W szkole jest zabawnie hihihi ; *
Wczoraj była wixa u Martynki i było suuuper, potm spotkałam sie z Rudą i też było super. Dodoałam sobie odwagi i wszystko jej powiedziałam.

Hmhm, pierwsza historia, soł who cares? mam jeszcze dużo czasu. ; D

P.S. Mam jakąś okropną fazę na OSTR. XD

poniedziałek, 8 marca 2010

TAKTAKTAK ! Avatar TYLKO 3 oskary !

Jestem dumna chociaż raz z Akademii. No nie ma co, ale kurczę, wszystko tak zastanawiali się - zgarnie wszystko? I gówno, Cameron zawsze mnie denerwował, bo Terminator jesy cudowny i mu zazdrościłam, ale łał od razu poprawił mi się nastrój. ; P
Ale okej, teraz się wyżalę, bo nie wiem jak do jasnej cholery Sandra Bullock mogła dostać Oskara. Albo Hurt Locker aż tyle ! i Brak oskara dla Królika po Berlińsku? Kurdę, już nie mam tak dobrego nastroju i się wkurzyłam.

Na dodatek nikt mnie nie rozumie. Mama każe mi jeść coś innego od soku pomidorowego i starych chrupek. Dlatego musi mi psuć pół dnia i moje plany na wieczór. Jestem bardzo zmęczona i nie mam siły wyjść do kiosku. Oglądam Przystanek Alaska, ale tylko płakać mi się chce, bo historia Maggie i Flajśmana tak cholernie mi coś przypomina.  Nikt nie znajduje prawdy w moich słowach. Bredzę. Coś czuję, że za dużo tutaj niedopowiedzeń. Poczekam na lepsze jutro albo coś w tym stylu. I tylko udaję, że jest wspaniale śmiejąc się gromko na zastępstwie z angielskiego, oglądając Dziennik Bridget Jones i jakieś gupje angielskie skecze, z tym głupim sztucznym śmiechem z offu, z którego też się śmieję wraz z Martyną wręcz leżąć na podłodze.

Eh. Okej. Dzisiaj robię sobie tak jak ostatnio bardzo żałosną noc. Prześpię się chwilkę teraz i potem wstanę, obiecuję.

niedziela, 7 marca 2010

Alicja w krainie czarów.

Film bez szału. Niestety. Oprócz właśnie wspaniałej roli Heleny Bonham Carter (o której już wspominała zresztą Martyna ; D) i pląsów Johnnego, przy których sikałam i powiedziałam na pół kina "o kurwa" i wtedy zaczęła sikać Kaś i Ruda nic mnie nie zachwyciło. Chociaż to duży plus. Pierwszą Alicję oceniłam na 2/10. Ta zasługuje na 6/10, ale to, że się nie nudziłam podwyższa mu ocenę o cały jeden. : D Tak więc w kinie było naprawdę fajnie. Potem Martyna poszła i uciekłyśmy szybko ludziom, żeby być przed nimi u Soni, bo czekała na nas Ela. Generalnie już nigdy więcej nie będę na nic zbierać pieniędzy ! Myślałam, że cholera mnie trafi ! Jezu i nikt nie chciał się posunąć w głab siedzień i miałam starsznie przesrany nastrój, ale potem film wszystko zmienił i nawet przeprosiłam Pawceja (chyba musiałam się stuknąć w główkę XD).

Impreza jak impreza. Na początku kilka osób w tym ja zamknęliśmy się w sypialni i słuchaliśmy muzyki z laptopa Tomkiefa i to była przerażająco ostra wixa. Potem przyszła Sonia i słychałyśmy "American Cowboy" < 3333 , "Be Italian" i śpiewałyśmy "When You're God to Mama".  Było zabawnie. Potem postanowiłam wyłonić się z sypialni i generalnie nie pamiętam wszystkiego po kolei, ale wiem, że byłam mega szczęśliwa, kiedy mialam okazję bawić się w Pawcejem i kurdę cały czas wycierałam ją o jego koszulę, on mi ją rzucił na włosy i tak dalej. Łasek rano był bardzo zdziwiony, że taki stary człowiek brał udział w takiej zabawie ze mną. Zresztą prawidzie sprawozdanie usłyszymy albo na zajęciach, albo w drodze do Częstochowy, która będzie za tydzień. Dowiaduję się wtedy wielu ciekawych rzeczy.

Generalnie nic się ciekawego nie działo. Tylko poszłam z Sonią przed czwarta na spacer w oazę spokoju i było mega cudownie. I wszystko jej powiedziałam. Nadal w to nie wierzę ! Boże, ale byłam głupia. Oli też powiedziałam co nieco. Najlepiej o tym zapomnijcie. ; P

Powiem Wam, że oczywiście dużo myślałam po tym wszystkim. Obejrzałam sześć ocinków Przystanku Alaska myśląc, że patrzenie na Flajśmana i Meggi coś mi pomoże, ale niestety nie czuję się z tym lepiej.
Po prostu muszę przestać myśleć jak "kobieta", próbując znaleźć logiczne rozwiązanie. Tylko ja nie wierzę w logiczne rozwiązania, więc dlaczego ich szukam? Przecież wiem, że podświadomość istenieje tylko w snach to po co o niej myślę? I okej uspokajam się, że to ta sama przypadłość jak z Olą, ale moje serce mówi, że to nie to. Jest mi dziwnie, ale w końcu się wyspałam. Przespałam 20 godzin i mój kark jest jakiś krzywy. Obudziłam się baaaardzo spragniona, a mama w trakcie mojego snu myślała, że umarłam i wąchała mnie, czy przypadkiem nie zalnęłam sobie setki albo jakiejś innej krechy. XD Zabawne.

Jutro do szkoły. Eh jestem jakaś samotna. Muszę z kimś spędzić troszkę czasu w milczeniu, to zawsze mi pomaga. Coś czuję, że trzeba się wybrać do szafy ! < 3

Teraz słucham American Cowboy oczywiście. XD
A OSKARY JUŻ ZA 14 GODZIN 19 MINUT i 58 SEKUND !!!
Zapowiada się bardzo nieprzespana noc. ; P

piątek, 5 marca 2010

ALICJA W KRAINIE CZARÓW !

Już dzisiaj ! Ale jestem mega zajarana ! Nie tylko kinem, ale również i imprezą w pustym mieszkaniu Soni.

A teraz informatyka jak zwykle. Tłumaczyłam panu Liwo na czym polega fishville.; D
A Gosia jako jedna z nielicznych wie kto to Danny Elfman < 3
A Martyna dostała laskę za łacinę XD A ja miałam tylko dwa błędy i dostałam 4+ ; <

Jezuuuu cuuuuudownie !!! < 3

czwartek. do Alicji pozostało: 1 dzień

Jezu co za masakrycznie dziwny dzień ! Ale pełen emocji, wrażeń, strachu, śmiechu, zwątpień, mega beki po niczym i przypału. ; D

Nie chce mi się tego wszystkiego opowiadać, ale spędziłam wspanialy dzień najpierw z Martyną, Olą i Natalią i całą naszą klasą non stop robiąc zdjęcia - w sumie jest ich 700 + 200 Martyny.

Potem poszłam na zajęcia. Ale nic się nie działo, więc szybko się stamtąd zmyliśmy. I śmieszna sytuacja w carefur express (boże, te teksty - nie molestuj dziewczynki XD), a potem w starym mieszkaniu Soni w którym śmierdziało ziemią i innym i zacięła sie łazienka (zapewne z mojej winy) akurat na piątkową imprezę. ; O

środa, 3 marca 2010

2 dni do Alicji w krainie czarów.

Dzisiaj był przyjemny dzień. Potem zrąbał mi się nastrój przez nowy podkład , którego próbka była prawie biała jak śnieg czyli w końcu jak moje ręcę, a gdy przyszłam do domu z nowym produktem był czrany jak smoła i dupa murzyna ! Nieźle się wkurzyłam, bo nie wzięłam paragonu. Stwierdziłam, że dzisiaj go nie potrzebuję. FAK !
Hmm, rozmawiam sobie teraz metaforami z kolegą, prawie jak w Dr.Housie. Tak, tak teraz i ja o tym wspomnę co i wspomniała Martyna, bo będziemy oglądać House'a na angielskim ! Jestem z nas dumna. Pani wychodząc podsumowała nas określeniem "papużki nierozłączki" (hihihi, ale ta pani jest zabawna), więc Martyna teraz musi chodzić do szkoły, bo ja umrę.
Mamy wspaniały pomysł na film,a ja nie będę dzisiaj spać, tak jest zawsze kiedy mam w głowie etiudę lub film jak w tym przypadku i nie skończę nad tym pracować albo chociaż, kiedy nie będę miała poukaładanego tego w głowie. A powiem Wam, że układanie w mojej głowie zaraz się skończy.
Ostatnio zapytałam mamy dlaczego aktorzy cierpią na bezsenność i umierają z przedawkowania. I kurczę podała mi żywy przykład ! Mnie ! Kurczę, może tego nie zawsze odczuwam , ale w 99,9% dni po teatralnych przychodzę podniecona, poddenerowowana, nie mogę uciedzieć na dupsku i wręcz chodzę po ścianach, walę w klawiaturę, śpiewam podkręcając Beatlesów na maxa, zaczynam rysować i liczę swoją kolekcę ulotek kinowych lub co gorsze liczę swoje żółciaki. Zawsze wychodzi o dwa grosze więcej !
I ogólnie jutro zrobimy z Martyną dużo, dużo, dużo zdjęć ! Jezu jestem taka mega zajarana ! Siedziałyśmy sobie z Martyną na polskim i nic nie robiłyśmy tylko żeśmy o tym gadały ! Pani Żuk tylko coś tam wspomniała o Śpiącej Królewnie (to dziwne , że nic nie mówiła o Kubie Rozpruwaczu XD), ale wiecej z lekcji nic nie pamiętam. Potem poszłam z Martyną i Natalią do Multikina i zabrałam równo 100 ulotek Alicji w krainie czarów ! Martyna ma tylko 20, więc zahardkorzyłam !

Kurdę, jestem dzisiaj tak zmulona, że nawet zapomniałam, że umówiłam się z Kacprem. Zjebałam troszeczkę. Ale nie jestem śpiaca. Przede mną kubek od dziewczyn z kawą i długa nieprzespana noc, bo obejrzałam dzisiaj znowu TYLKO jeden film.

wtorek, 2 marca 2010

2 marca, wielkie odliczanie.do Alicji pozostało: 3 dni !

Jezu, dzisiaj było naprawdę beznadziejnie. Oprócz krejzi umartwiania ręki na polskim to nie dość, że nic się nie działo, to obejrzałam tylko jeden film, a wypad na lumpeksy był całkowicie nieudany. Skończyłam zakupy jak zwykle w H&M-ie i kurdę znowu nie oszczędzałam, ale przynajmniej kupiłam sobie w końcu szkicownik, bo stary się zużył. Kurdę, właśnie sobie słucham 9 symfoni Beetovena, ale nie martwcie się, zawdzięczam to jak zwykle muzyce filmowej i tym razem Mechanicznej pomarańczy. W piątek nie dość, że Alicja w krainie czarów, idzie 16 osób, to jeszcze czeka mnie piękna wixa u Soniś, bez mebli, bez sprzetu, bez niczego ! (No dobra, będą materace. ; P) Ale nie mogę się doczekać piątku ! Będzie cudowny ! I kto wie, może zdąrzę na spotkanie kiblowe z Rudzielcem? Hihihi, jestem szatanem. ; D

A wczoraj jadłam pyszne muffinki i dostałam kubek, z którego właśnie korzystam, bo jest zajebisty i w ogóle mam całkiem dobry nastrój od czwartku ! Nawet jest cieplutko, ale teraz wieje starszny wiatr. Ale śpię pod kocykiem i otwieram okno (oczywiście nie na noc) i czuję to wspaniałe wiosenne powietrze i nadchodzące wakacje.