środa, 27 kwietnia 2011

Czas płynie o wiele wolniej, kiedy czekasz z niecierpliwością.

jestem zadowolona niezmiernie z minionego czasu. dużo pracy, pracy dużo, czas zarzucony pozytywnymi strzałami, drogi krzyżowe, kościelne echo tak pięknie niesie słowa, 5 kilo na rękę, śpiewanie, granie, miłość prawie wszędzie, ciepełko nie tylko w sercu, ogniska, pieczenie ciast, wygłupy bez żadnych sterydów na szczęście, podróżowanie, zbieranie, ofiarowanie, trololo na dwa głosy w autobusach, zbyt dużo dobrych filmów w jednym czasie, słowem - czuję się wspaniale, jak w domu. <3

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

ługa buga,trzeba więcej jeść ogórków, złoty zero pięć.

od dzisiaj piszę głupie fristajlowe wierszyki, czuję wyładowanie złej energii, zbyt starego już negatywu.

siedziałam na przystanku,mętlik miałam w głowie.
w fristajlowej dobie, myślałam cały czas o sobie.
nigdzie nie ma mojego zagubionego ego.
szukam więc swojej nigdy nie poznanej tożsamości,
stwierdzając,że:
nie znajduję już w niczym nawet najmniejszej radości.
(oh, nie chciałam tym uradzić Debila jejmości.)
przepraszam, że życie swoje jeszcze wyprowadzam,
przepraszam, że pragnienia ciągle mam,
przepraszam, że w uczuciu swym nadal dzielnie trwam.
popatrz dalej czasem, spójrz głęboko w oczy,
bo podświadomość moja, historię nową toczy.
nie dostrzegasz tego, i nigdy nie dostrzeżesz,
aż w końcu sam nienawiść swoją na zawsze zastrzeżesz.


 
i need a dollar, dollar, dollar !

niedziela, 10 kwietnia 2011

wiatr napierdala mi w oczy nie tylko w sensie dosłownym. zmieniam życiowe zasady. zapominam o miejscu i czasie swojej niedoszłej akcji. wymazuję życie przeszłe. zakładam nowe motto. i wybieram na obiekt uczuć kogoś tysiąc razy lepszego, słyszysz? jak na razie poszukiwanie kolejnej ofiary mozolnie ciągnie mnie w przepaść, przez co to ja jestem ofiarą. rogalicznie uśmiechnięty księżyc szydzi ze mnie i z moich żałośnie nabazgrolonych marzeń.
szukam dalej. szukam szczęścia. szukam siebie. znajdę kurwa, znajdę.