Wczoraj było naprawdę super. W szkole jak zwykle nic ciekawego, oprócz chyba zbawczej zmiany planu, dzięki której w końcu się wyśpię. Szkoda jednak, że codziennie kończymy o 14. Eh. ; <
Zaczęła się cudowna majówka. Wczoraj poszliśmy z Olx, Anią, Pauliną, Kasią i jej chłopakiem (tak, tak, moja cudowna pamięć do imion) oraz Kacprem do Rock-a i na kawę (hihi) i na czipsy, żeby nie być głodnym. Biedny Kacu musiał jechać z Gdańska przez cholerny przedmajówkowy korek i haha, nikt z nas nie wiedział jak nazywa się przystanek przy Jakubie. I ogólnie świetnie się bawiłam. Nawet byłam na plakacie na ścianie. Ogólnie w Rock-u byłam po raz pierwszy i bardzo się zdziwiłam, że chodzi tam tyle osób, a na dodatek tyle znajomych osób, że po prostu ŁAŁ.
Wieczorem nie czulam nic innego od zmęczenia i myślałam, że polegnę, ale nie, udało mi się wziąć niezbyt ciepłą kąpiel (bo przecież od tego ciepła, bym się ugotowała !) przy otwartym oknie. POtem niespodziewanie zrobiła się 24, ale przypiliło mnie na oglądanie filmów. Więc puściłam sobie dwuipółgodzinny Prestiż i nie zasnęłam w trakcie oglądania ! I pierwszy raz w życiu spałam do 12 godziny ! Nie wierzę !
I zjadłam pradziwe, wiosenne śniadanie (Też nie wierzę !) I generalnie nie polecam Wam szmaponu Johnsons Baby, o tym obrzydliwym, moczowatym kolorze, który niesamowicie przesusza włosy.
Okej, to na tyle. Idę oglądać kolejny film i na przemian pomagać tatcie przybijać panele. : )
P.S. Jejk, czuję się jak w wakacje ! Wykorzystam to na maxa, nie zachoruję i pójdę dzisiaj nocować do Rudej. ^^