środa, 19 maja 2010

Where is my mind? ... and the best day ever !

Kurczę, dawno nie przeżyłam takich paradoksalnych, wręcz niemożliwych do osiągnięcia uczuć ! Ten dzień był szybki, ale wolny, wolny ale szybki, wesoły, ale jednocześnie zmulony.
Dziękuję, bardzobardzobardzo Martynie (i Pawłowi także), dawno się tak dobrze nie bawiłam w szkole. Dziękuję też Rudej, hihihi, jesteśmy warjatami. Ostatnio nie mam czasu, weny, chęci, pomysłu, potrzeby, koncepcji na pisanie na blogu, soł nie chce mi się nawet opowiadać jak wspaniale było na Maratonie House'a , czy na Nocy Muzeów  . Ten tydzień generalnie jest intensywny. Dzisiejszy wieczór chociażby miałam spędzić w kinie (w końcu kurczę !), ale zmarnowałam kilka dobrych godzin na czekanie na próbę, potem na samą próbę, a potem na okropny powrót do domu, więc kino oczywiście nie wypaliło. A propo przymierzania strojów mam jak zwyklę beznadziejną, brzoskwiniową, średniowieczną szmatę, ale i tak zapraszam wszystkich na paradę w piątek o godzinie czternastej na Długą, gdzie będę jakąś wiejską mieszczką, machającą nieznajomym przybyszom. O dziesiątej rano (zawsze nie lubiłam pani dyrektor PM) wystawiamy kabarety + grosteskę, więc jak nie lubicie szkoły to wpadajcie.

To tyle chybka. ARIWEDERCZI !

poniedziałek, 3 maja 2010

pyszny dzień, kiedy to trzeba robić rzeczy, których nie robiło się wcześniej, 1 maja.

O matko, dawno się tak nie uśmiałam. I dawno nie byłam tak szczęśliwa ! Z powodu pomagania tacie nie umawiałam się zbytnio ze znajomymi, ale wieczorem, o godzinie około osiemnastej znudziło mi się oglądanie filmów z przerwami i postanowiłam wyjść na rower (w końcu<3). Miałam też wielki problem, bo nie miałam bladego pojęcia, kto mieszka blisko i posiada rower. Ola nie mogła, więc oczywiście padło na Rudzielca. Pojechałyśmy na Zaspę, a trwało to dokładnie pół godziny, czyli tyle, ile jedzie tramwaj ! Posiedziałyśmy dość długi czas przy Plamie i przepięknym drzewku z tysiącem białych kwiatków, rozmawiając o facetach jak zwykle i zastanawiając się nad wieloma dotychczas nieprzemyślanymi sprawami. Ogólnie wyglądałyśmy jak małe dzieci i wszyscy myśleli, że mamy 13 latek i naprawdę dawno nie czułam się tak bachorowato. Postanowiłyśmy, że Ruda u mnie zanocuje i że pojedziemy od niej na przystanek rowerami, żeby zdąrzyć. Kiedy weszłyśmy do autobusu usłyszałyśmy prze mikrofon kierowcy - "Tylko jeden rower". Hahahahaha, mina Pauliny P, która również była w tym autobusie - bezcenna. Ruda wynegocjonowała ugodę i spokojnie mogłyśmy wrócić do domu. Przynajmniej przez całą drogę poryczałyśmy sobie ze śmiechu. Potem postanowiłyśmy robić wiele rzeczy, których wcześniej nei robiłyśmy. Naliczyłam ich około 21, ale myślę, że było ich więcej i śmiało można doliczyć jeszcze kilka, tak rzeczy było 23. ; P
To było naprawdę wspaniałe ! No i w końcu oglądałyśmy filmy, których ja sama nie widziałam ! (natomiast widziała je Ruda). XD

I generalnie było nieziemsko, bosko, idealnie. Hahahahaha, mam nadzieję tylko, że jednak nie było nas widać na kamerach w mojej szkole i placu zabaw. ^^ XD

sobota, 1 maja 2010

Kocham połączenie świeżej sałaty, rzodkiewki i pomidorów.

Wczoraj było naprawdę super. W szkole jak zwykle nic ciekawego, oprócz chyba zbawczej zmiany planu, dzięki której w końcu się wyśpię. Szkoda jednak, że codziennie kończymy o 14. Eh. ; <

Zaczęła się cudowna majówka. Wczoraj poszliśmy z Olx, Anią, Pauliną, Kasią i jej chłopakiem (tak, tak, moja cudowna pamięć do imion) oraz Kacprem do Rock-a i na kawę (hihi) i na czipsy, żeby nie być głodnym. Biedny Kacu musiał jechać z Gdańska przez cholerny przedmajówkowy korek i haha, nikt z nas nie wiedział jak nazywa się przystanek przy Jakubie. I ogólnie świetnie się bawiłam. Nawet byłam na plakacie na ścianie. Ogólnie w Rock-u byłam po raz pierwszy i bardzo się zdziwiłam, że chodzi tam tyle osób, a na dodatek tyle znajomych osób, że po prostu ŁAŁ.
Wieczorem nie czulam nic innego od zmęczenia i myślałam, że polegnę, ale nie, udało mi się wziąć niezbyt ciepłą kąpiel (bo przecież od tego ciepła, bym się ugotowała !) przy otwartym oknie. POtem niespodziewanie zrobiła się 24, ale przypiliło mnie na oglądanie filmów. Więc puściłam sobie dwuipółgodzinny Prestiż i nie zasnęłam w trakcie oglądania ! I pierwszy raz w życiu spałam do 12 godziny ! Nie wierzę !

I zjadłam pradziwe, wiosenne śniadanie (Też nie wierzę !) I generalnie nie polecam Wam szmaponu Johnsons Baby, o tym obrzydliwym, moczowatym kolorze, który niesamowicie przesusza włosy.


Okej, to na tyle. Idę oglądać kolejny film i na przemian pomagać tatcie przybijać panele. : )

P.S. Jejk, czuję się jak w wakacje ! Wykorzystam to na maxa, nie zachoruję i pójdę dzisiaj nocować do Rudej. ^^