poniedziałek, 3 maja 2010

pyszny dzień, kiedy to trzeba robić rzeczy, których nie robiło się wcześniej, 1 maja.

O matko, dawno się tak nie uśmiałam. I dawno nie byłam tak szczęśliwa ! Z powodu pomagania tacie nie umawiałam się zbytnio ze znajomymi, ale wieczorem, o godzinie około osiemnastej znudziło mi się oglądanie filmów z przerwami i postanowiłam wyjść na rower (w końcu<3). Miałam też wielki problem, bo nie miałam bladego pojęcia, kto mieszka blisko i posiada rower. Ola nie mogła, więc oczywiście padło na Rudzielca. Pojechałyśmy na Zaspę, a trwało to dokładnie pół godziny, czyli tyle, ile jedzie tramwaj ! Posiedziałyśmy dość długi czas przy Plamie i przepięknym drzewku z tysiącem białych kwiatków, rozmawiając o facetach jak zwykle i zastanawiając się nad wieloma dotychczas nieprzemyślanymi sprawami. Ogólnie wyglądałyśmy jak małe dzieci i wszyscy myśleli, że mamy 13 latek i naprawdę dawno nie czułam się tak bachorowato. Postanowiłyśmy, że Ruda u mnie zanocuje i że pojedziemy od niej na przystanek rowerami, żeby zdąrzyć. Kiedy weszłyśmy do autobusu usłyszałyśmy prze mikrofon kierowcy - "Tylko jeden rower". Hahahahaha, mina Pauliny P, która również była w tym autobusie - bezcenna. Ruda wynegocjonowała ugodę i spokojnie mogłyśmy wrócić do domu. Przynajmniej przez całą drogę poryczałyśmy sobie ze śmiechu. Potem postanowiłyśmy robić wiele rzeczy, których wcześniej nei robiłyśmy. Naliczyłam ich około 21, ale myślę, że było ich więcej i śmiało można doliczyć jeszcze kilka, tak rzeczy było 23. ; P
To było naprawdę wspaniałe ! No i w końcu oglądałyśmy filmy, których ja sama nie widziałam ! (natomiast widziała je Ruda). XD

I generalnie było nieziemsko, bosko, idealnie. Hahahahaha, mam nadzieję tylko, że jednak nie było nas widać na kamerach w mojej szkole i placu zabaw. ^^ XD

Brak komentarzy: