czwartek, 25 marca 2010

Zaraz wixa u Martyny !

Oh, wczoraj była wywiadowka. Na początku trochę się zesrałam, bo w końcu nie zasługuję na jakąkolwiek pochwałę, ale wyszło bardzo w porządku. W końcu jest wolne, czekałam na to bardzo długo (od ferii, tak szczerze powiedziawszy) i chcę to w pełni wykorzystać (dobra, to tylko cztery dni). Zrezygnowałam z udziału w OKR-ze. Tak, zdaję sobie sprawę z czym to może się wiązać, ale niestety, mój brak zdrowego rozsądku podpowiada mi, żebym zachowała zdrowy rozsądek. Poza tym, chyba nadal mam uraz monosceniczny (tak, sama wymyśliłam tą nazwę, taka choroba psychiczna zapewne nie istnieje), kiedy to pani Chojnacka powiedziała, że zbeszcześciłam pamięć Zbigniewa Herberta + nazwała moje wiersze wywiedzone ze słowa "recytacją aktorską" (poloniści powinni wiedzieć, bo skoro uważają się za takich bardzo mądrych, że takie gówno jak recytacja aktorska jest ośmieszeniem teatru, polonistów i wszystkiego w okół, a na dodatek nie istnieje, więc czasem wspominamy z p. Robertem te bardzo zabawne słowa i wybuchamy gromkim śmiechem.). Od tamtej pory, jak na razie przynajmniej, nie widzi mi się piękna recytacja na scenie. Zwłaszcza, że pani Chojnacka może być jutro w Plamie. XD

W sumie nic ciekawego się nie działo. Tylko dzisiaj muszę pamiętać, żeby nie zapomnieć aparatu. A na spotkanie z Lubem nie idę, ponieważ jest o 11.00.

Ariwederczi.
Czy to na pewno na pożegnanie?

1 komentarz:

schatzi pisze...

yyy.. mleko.

pani Chojnacka lowe <3

fajnie.