sobota, 6 sierpnia 2011

dadadadaaaa, dadadadaaaa.*

*zabrzmiało trochę jak J.S.Bach XD


Festiwalu Szekspirowskiego nieoficjalny koniec. 'Hamlet' w wykonaniu Rosjan podobał mi się tak bardzo, jak bardzo nie podobał mi się 'Hamlet' Polaków.


Ostatnio swoje uczucia i wszelakie odczucia określam bardzo nieudolnie, dlatego nawet nie próbuję zastanawiać się nad plusami i minusami wakacji, oraz jakkolwiek je podsumowywać, kiedy minęliśmy półmetek. Zadowolona jestem z wielu rzeczy, ale cieszę się bardziej introwertycznie. Dzieje się może i dużo, ale 'to dużo' nie odbija swoich trwałych odcisków na ścieżce mojej historii. Trochę jakby codzienność była interesująca, ale niezbyt interesująca, aby zostawić swój wieczny ślad. Chyba lekko się zmaltretowałam, dobrej nocy i dobranoc.

I zadziwia mnie doprawdy chęć moja do fotografowania, powróciła znienacka i bez ostrzeżenia, a przecież tak długo ukrywała w jakiś wewnętrznych zakamarkach. W końcu jednak wyszła z cienia i pokonała barierę niechcemisięimamtowdupie oraz mój uraz nielubiesesjizdjęciowych, nic tylko pogratulować, bo oto kolejne sesje przed nami.


A tak poza tym, obrazy z tego teledysku są tak piękne, że aż się zakochałam. I oczywiście, jak zawsze najlepsze są murzynki <3








Brak komentarzy: