Wiem, wiem, że ostatnio nic nie napisałam, ale naprawdę w ogóle nie byłam na komputerze ! Nawet na naszej-klasie, przez co przegapiłam urodziny Wampira i chamsko nie złożyłam mu życzeń.
A propo pierwszego śniegu, w środę było cudownie. Na naszą etiudę napisałam scenariusz, zrobiłam jeden utwór, poprzerabiałam inne, wrzuciłam wszystko na płytkę i nie będę tego ukrywać, troszeczkę rozpierała mnie duma, bo w końcu zrobiliśmy coś sami, bez nakazów, próśb Roberta i przy okazji naszego niezdyscyplinowania. Więc w środę po lekcjach poszliśmy z Rzuczi na próbę, której nie było, ale postanowiłyśmy z Kaś odsłuchać soundtrack w domu Soni. Tam przebrałyśmy się za swoje dziecięce role i robiłyśmy dużo słodkich i niesłodkich zdjęć. ;* Piłyśmy sobie kawę z pyszną przyprawą imbirowo-cynamonową, kakałko, jadłyśmy tosty i dzwoniłyśmy po różnych ludziach, między innymi po Damianie, mamie Damiana, Tusku, Mikim, Ryśce oraz Rudej i Wiki.
"Ruda - Ja muszę kończyć, bo widzę murzyna!
Ja - Zajebiście.
Ruda - Co?
Ja - Zajebiście !
Ruda - COOOO?!!
JA- ZAJEBIŚCIE !!!"
Haha, kocham Rudą naprawdę. Potem musiałam uciekać, żeby zdąrzyć na autobus o 19.15, więc wyszłyśmy na dwór i okazało się, że spadło jeszcze więcej śniegu, a co lepsze wciąż jeszcze sypało z nieba !
Zaczęłyśmy rzucać się śnieżkami, mi było BARDZO zimno, ponieważ miałam trampki z dziurami na podeszwach, ale mimo wszystko rzuciłam się na ośnieżony beton i zrobiłam "orła". Potem śpiewałyśmy "Jingle Bells Rock" i "Have Yourself For Marry Little Christmas", tańcząc przy tym w śniegu. Potem były jeszcze wyścigi na śniegu (ja zawsze wygrywałam, moje trampki są nie do zdarcia!) oraz wielkie śnieżne bitwy. Czekałyśmy na autobus długo, ale jak przyjechał jęknęłyśmy ze zrezygnowaniem "JUŻ ?".
Jednak pierwsze co zrobiłam po przyjściu do domu to była KAWA i gorąca kąpiel !
Dziękuję Soni, Kaś za przemiły wieczór ; *

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz