Rzeczy zmieniają się z dnia na dzień, z biegiem każdej chwili ludzie stają się zupełnie inni. Zadziwiające, ale po tych wszystkich namysłach i przemyśleniach, czuję się znowu wolna jak ptak !
***
Kolacja wigilijna była naprawdę udana. Spędziliśmy ją w naszym największym jakim tylko udało się osiągnąć gronie, czyli siedem osób, kot i chomik. Dużo jedzonka, dużo szczęścia, dużo śpiewu, miłości,
udanych prezentów, coca-coli i wypieków na twarzy. I żeby tylko kolejna Wigilia była jeszcze lepsza od tej poprzedniej.
Mój nastrój szybko się zmienia, wiem, ale niektóre rzeczy trzeba wypisać sobie na kartkę i zrobić coś w stylu rachunku sumienia. I nawet jak jest źle, to nie można o tym myśleć 24h/dobę, bo to naprawdę przyprawia nie tylko o migrenę. Święta ! Czekałam na nie cały rok ! Skaczemy do góry ludzie ! Dziękuję wszystkim ; *
A teraz czas skończyć Love Actually ! Hihi, bardzo świątecznie
A Jingle Bells Rock naprawdę poprawiają humor ! Moni to wymyśliła bodajże. ;*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz