Czasem się zastanawiam - po co to wszystko? Kiedyś było inaczej, pogoda zbyt szybko się zmienia, życie nie wyhamowywuje na zakrętach. Nie wiemy co ze sobą zrobić, gdzie podziać swoje zagubione zady. Potrzebuję oczyszczenia z win, ale nie z uczuć, które nie mogą odejść..
W sobotę chemia na UG, urodziny Rzuczi i nocne urodziny Rudej, na które tak długo czekałam !
Hmm, bardzo mi nudno. I wiecie co? Nawet nie wiem co napisać. Jakoś to się TOCZY. Może, zbyt gwałtownie, może zbyt mozolnie, ale się toczy. Zazdroszczę tym, co zawsze wiedzą co robić, albo przynajmniej teraz mają jakiś przepis na szczęście. A propos przepisów zrobiłam dzisiaj kuleczki Gosi królicze bobki i nawet mi wyszły ! Po tym jak zwaliłam 'sos custard' Juli Child, bo 'zabulgotał' (robienie idealnego kogla-mogla z 6 jajek to nielada wysiłek i kawał czasu) to naprawdę sukces ! Oszalałam na punkcie jedzenia, a raczej jego przyrządania. Na jego spożywaniu nie zależy mi zbyt bardzo. W ogóle mi nie zależy.
Chciałabym na chwilę stad uciec, albo chociaż porządnie się wyspać, ale tak, żeby nie bolała mnie głowa.
Tęsknie za Housem, nocnymi wixami filmowo-serialowymi i czymkolwiek, co wprawi mnie w ten świdrującogenialny nastrój.
Marzę o zanużeniu się w lodowatym śniegu, lub wilgotnej, pachnącej trawie, marzę o dmuchawcach, z którym zawsze wyciskam biały sok, gdy zerwę łodyżkę, marzę o świętach, mikołaju, choince, długiej po zachodzie słońca i ozdobach świątecznych i tym wszystkim czego mi brak. Marzę o spokoju. Spokoju ducha.
YEAH YEAH YEAHS < 3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz