Napisałabym, że uwielbiam ostatnio chodzić do szkoły, ale jeszcze sobie o mnie coś złego pomyślicie. W każdym bądź razie przepełniłam się dzisiaj miłością do ogółu ludzkiego, znajdując w nim wsparcie i zrozumienie metafizyczne. Piję miłość z kilku szklanek, nie chcę, żeby wyschły źródełka. Kocham (to mocne słowo, wiem) awansować, kręcić film na etykę, wozić Majko na plecach i udawać konia, spotykać ludzi nawet po siedem razy dziennie, jeść lody, pochłaniać książkę oraz być dumną z samej siebie z powodu 46/50 punktów z pisemnej pracy maturalnej z polskiego (tak, nudzi mi się, piszę na blogu pierdoły i chwalę się, ale spokojnie, zdarza mi się to rzadko, tak rzadko jak piątki z polskiego).
I bardzo chciałabym, żeby wszystko się ułożyło, a ludzie nie robili głupot. ;c
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz