niedziela, 6 czerwca 2010

ah, czterodniowe wakacje.

Dzień dobry, nie było tu mnie kilka lat.  Ognisko było ciekawe, spacer z Martyną jeszcze ciekawszy, samotne wieczory z babcią, dziadkiem, czterema kotami, psem, telewizorem, czarną magią, jagodami, lasem, świeżym żółtym serem, tarasem, leżakiem, nowelkami sienkiewicza jednak najciekawsze.
Kiedy wracam do domu, od razu wszystko jest inne, bardzo wkurwiające, obce. Pociesza mnie myśl o zakupie mojego mikrofonu oraz o tym, że takie czasy nie będą wieczne. Niedługo wakacje i nie trzeba będzie zaprzątać sobie główki PO i panem z brzydkim ośrodkiem zła na nosie. Życie, jest kurczę piękne, NIEPRAWDAŻ?!

Brak komentarzy: