piątek, 13 sierpnia 2010
whatever works.
Hahaha, któż by pomyślał, że kiedykolwiek będę aż tak szczęśliwa? Nie wiem, czy mój wspaniały nastrój zależy od zmieniania dotychczasowego stylu życia, czy też zmienianie owego życia zależy od przepełniającej mnie radości, ale wiem jedno, że nie powinnam zbytnio się cieszyć, ponieważ doszłam do bardzo prostego, aczkolwiek niezywkle okrutnego wniosku - 'Szczęście nie jest nam pisane, ponieważ nie jest rzeczą naturalną'. Naturalne jest przetrwanie, czyli zachowywanie się normalnie. Ludzie szczęśliwi mają zbyt dużo pozytywu, endorfin, które sprawiają, że nie robi się całkiem normalnych rzeczy, a robienie nienormalnych rzeczy wyzwala adrenalinę, która mimo iż naturalna, powinna być użytkowana w jak najmniejszych ilościach, bo tak jest najbezpiczniej, a co bezpieczniejsze bardziej zachowane z celem przetrwania. Słowem, szczęście jest nienaturalne, a co nienaturalne powinno być jak najszybciej zniszczone, ponieważ naszym jedynym znanym celem jest przetrwanie, znane też innym osobom jako rozmnażanie. Nie wiem dokładnie co się ze mną dzieje. Niektórzy twierdzą, że się zakochałam, inni, że oszalałam, jeszcze inni, że spożywam zbyt dużo kofeiny, dlatego moim mottem stało się zdanie 'ZRÓBMY COŚ !'. Inni twierdzą, że zaraziłam się ADHD, jeszcze inni, że ćpam (co jest kompletną nieprawdą, bo ostatnio robię same dobre rzeczy, które nie prowadzą mnie do żadnej samozagłady, bo samozaglada również jest nienaturalna!), jeszcze inni, że się nawróciłam (to chyba najzabawniejsza wersja, zważając na to, że nadal pozostałam jakotako katoliczką, tylko teraz bardziej interesują mnie aspekty związane z ezoteryką i buddyzmem). Chcę segregować śmieci, być dobrą dla ludzi, nie czuć zazdrości, nie kłamać, spędzać wiecej czasu z przyjaciółmi i na łonie natury, W KOŃCU przestać jeść ryby, przejść na idealny, zdrowy i niezwykle naturalny, pozytywny tryb życia,. Czy mi się uda? Mam nadzieję, mam nadzieję też, że nikt nie zapsuje moich wspaniałych planów. Dziękuję Wam wszystkim, te wakacje są chyba jednymi z najwspanialszych wakacji w moim życiu. Działo się tak dużo, że nawet nie potrafię opisać dokładnie ostatnich dwóch dni. Spotykanie się z ludźmi sprawia, że żyję, że jest mi dobrze, że mam niezliczoną ilość tej pozytywnej energii. Dzisiaj cały dzień spędziłam w domu, oczywiscie oglądając filmy. Myślałam że umrę. A teraz zaczynam cudowną noc, pijąc nową kawę i kończąc oglądać czarne komedie, w które chyba zbyt bardzo się wkręciłam. Dobranoc ! ; *
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz