WHERE IS MY FUCKING MIND?
Where is my mind? To zabawne, ale do tej pory nie wiem czyja to piosenka. Nie chciałam nigdzie jechać? Co ja gadam, najchętniej bym się teraz wyprowadziła. I tak mój mózg się przepalił. Jeżeli kiedykolwiek tam był. A nie mówiłam ? (Nienawidzę tego pytania.) Moje szczęście nie mogło trwać wiecznie. Byłam szczęśliwa dzisiaj przez jakieś 20 minut jak go zobaczyłam. Wróciłam do domu, znowu wszystko zjebałam, nie potrafię rozmawiać z ludźmi. Stan beznadziejności. A czemu tu się dziwić, skoro jakiś czterdziestoletni stary pasztet (to tym razem nie jest orkeślenie niezwykle brzydkiej dziewczyny, lecz niezwykle obleśnego faceta) mówi mi, że wyglądam jakbym była w ciąży. Stan beznadziejności. Bawią mnie głupie kawały. Stan beznadziejności. Oglądam horrory w samotności i robię się dostępna na gadu. Stan beznadziejności. Jestem samolubna i przez cały dzień mówię tylko o sobie. Nienawidzę siebie za to. Stan beznadziejności. Ruda miała rację, Sonia nie zadzwoni. Idę udawać, że myślę. Idę obejrzeć kolejny horror. Dobranoc. ; <
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz