sobota, 15 stycznia 2011

Oh, baby, it's cold outside.

Nie mogę uwierzyć, że w Nowym Roku to będzie mój pierwszy wpis. Po dwóch tygodniach unikania kontaktu z ludźmi po szkole oraz udawania, że to wcale nie jest mi potrzebne, odbyły się pierwsze teatralne w tym roku i muszę przyznać, że te zajęcia będę długo pamietać, mimo iż praktycznie nic nie robiliśmy, hehe. Tak więc otrzymaliśmy teksty Ireneusza Iredyńskiego, słuchowiska z 1974 roku, które praktycznie nie posiadają didaskaliów, więc magicznie sami stworzymy nasze nowe światy. Zrobiliśmy tak zwany "teatr przy stoliku", co generalnie było próbą czytaną z udawaną widownią. Dostałam tekst "Winda", który na początku najbardziej mi się podobał, ale uważałam, że na niego kompletnie nie zasługuję (ponieważ są lepci), więc jakże się ucieszyłam, gdy Pan Robert wręczył mi tekst do rąk własnych. Obawiałam się, że te ferie będą nieudane, ale jakże się myliłam. Dwutygodniowy plan pachnie pracą, przyjaciółmi i zagospodarowanym czasem i jak niezwykle pobudza mnie ten aromat do życia nawet w tej chwili.
W każdym bądź razie czekają mnie wypady do kina, których przecież tak strasznie mi brakowało ostatnimi czasy, łyżwy, bilard, próby śpiewu, nauka tekstu oraz malowanie pokoju (pomoże mi jakieś 10 osób, bo w przeciwieństwie do osób w szkole, kied tylko wspomniałam o malowaniu, zbiegły się wszystkie obecne dziewczyny z Ephaty krzycząc, że one też chcą pomóc. no tak, malowanie w własnoręcznie wykonanych czapeczkachi chlapanie się farbą to prawdziwa frajda, będzie jeszcze fajniej, niż przy wspólnym gotowaniu i jedzeniu w naszej mini-rodzince). Do domu z teatralnych, a raczej z KFC wróciłam o północy. Naprawdę, do tej pory nie wiem co tam robiłam tyle czasu (oprócz robienia przez 4 godziny confetti ze wszyskich dostępnych wokół mnie papieru i kłócenia się z debilem). W każdym bądź razie chociaż miałam szofera do domu, w samochodzie, którym pachniało bigosem, a nie pizzą, ale nieważne.

Jestem dumna, jestem w miarę zadowolona i już się cieszę na ten wolny czas. Szkoda, że będzie go tak mało, chociaż... w sumie dwa tygodnie to okres idealny. Z nudów nie zdąrzę zrobić niczego głupiego np. zakochać się, haha, a przynajmniej moje plany zostaną zrealizowane. Chociażby nadrobie stracony czas z Rudą, Sonią i Kaś. WITAJCIE FERIE ! <3

A to mamy zamiar zaśpiewać z Soniś, (biorę rolę damską, czyli Kurta). Już się nie mogę doczekać, jak to wszystkim przedstawimy. Mam zamiar tylko zmienić lekko interpretację (bo piosenek się nie klonuje, tylko przekształca) i inaczej zaaranżować ruch sceniczny. AH ! <3


Brak komentarzy: