Okej, dzisiaj mała fazka na
Reginę Spektor, z powodu tajemniczego utworu na konkursie Piosenki Angielskiej I w naszej szkole, a na którym zresztą wraz z Elą i Basią zdobyłyśmy nagrodę bardzo zachwyconej naszym show publiczności (prezentując bardzo patetyczną, poważną piosenkę z niesamowicie głębokim, intelektualnie przewyższającym inne pisoenki tekstem pt. "Explosion") Dostałyśmy nawet książki (no raczej książeczki) po angielsku, a ja namówiłam Panią Żuk, żeby bardzo ładnie wpisała nam uwagi pozytywne. Pani Kornelia (zawsze zapominam jej magicznego nazwiska) namówiła nas nawet na BIS. Więc w szkole generalnie było nawet ciekawie. Grzecznie poprawiłam moją jedyną nieciekawą ocenę z matematyki i nawet nie pisałam sprawdzianu, mając jednocześnie obecność na tejże lekcji - mistrzostwo. Potem poszliśmy do KFC z naszymi kubkami wielorazowego użytku (niedługo zalęgnie się z nim syfek ;*) i poprawiliśmy wyniki naszej przyszłej cukrzycy
. Potem spotkałam się z Kacprem i omówiliśmy jego naprawdę niesamowity występ radiowy z Safkiem. Postarali się bardzo i choć nie pobili rekordu radia jak ostatnio odwalili kawał dobrej roboty puszczając "normalną" muzykę. Byłam z nich dumna. <3 (Tak poza tym, słuchajcie ich w czwartek o godzinie 19 w internetowym radiu Escape). Szybko wróciłam do domu, bo moja mama gotowa była mnie z rana wykastrować, bo jestem bardzo bad ; < i o mało co nie zniszczyłam jej nowej patelni, matko.
Teraz nawet wieczorami, gdy siadam na parapecie w patrzę w Moją Noc nie jest już tak smutno. Przynajmniej tak mi się wydaje. Możliwe zresztą, że rozmowy samego z sobą pomagają na zmartwienia i inne choroby psychiczne. Nie chcę się w to zagłębiać. Na razie nic mnie nie obchodzi. Liczy się tylko, żeby obejrzeć choć jeden film lub kilka odcinków House'a oraz nie spać za długo, żeby nie mieć z rana tych uporczywych bólów kręgów i stawów.
Owszem, idę jak zwykle poudawać, że spędzam czas na wnikliwej analizie podręcznika od fizyki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz