No chyba że wpadają Ola i Kamila. ; P Okej, od całego dnia duma mnie rozpiera, ponieważ posprzątałam w pokoju ! Ale to nie jest takie "sprzątanie" jak zwykle - wszystko do szafy i wypsikanie całego Air Wick, żby rodzice nie odczuli smrodu dobiegającego ich z różnych kątów mojego pokoju. Nie, tym razem było inaczej i po 24 godzinach pokój nadal lśni czystością. Wczoraj wpadły Kamila i Ola i poszłyśmy na spacer, krótki zresztą, ale przydało mi się trochę świeżego powietrza. Kiedy Ola poszła, ja z Kamilą zabrałyśmy się za dokańczanie herbaty przy "Requiem for a dream". Następnie pojechaliśmy całą rodzinną gromadką do babci, mojej kochanej oazy spokoju, miejsca, gdzie nawet robienie mięsnych zakupów sprawia wielką przyjemność.
W piątek natomiast, jako jedyna osoba z całej Ephaty (pozdro dla Szymona, który jest mały i został ; /) musiałam bardzo szybko się uwinąć z OKR-u. Ale przynajmniej zobaczyłam gościa, któremu pierwsze miejsce, kawałek serca i wspomnienie oddałam już na początku jego monodramu. Facet był niesamowity, on chyba jedyny sprawił, że śmiałam się na czyimś występie. Normalnie tylko rozumiem poszczególne żarty i jakoś wszystko w głowie sobie porządkuję, ale zazwyczaj moja twarz nie zmienia swojej postaci (tak jak u Adama ; p), ale tym razem sikałam, tak owszem sikałam ze śmiechu. No i szybko wróciłam do domu. A szkoda, bo uwielbiam siedzieć na tych of de biczowych sofach, patrzeć na unoszący się dym, lekko tańczący i zakręcający przy suficie. Uwielbiam również zapach deszczu, który czuć tuż przed jego spadnięciem. Uwielbiam wracać sama do domu i napawać się prawdziwym wiosennym wieczorem, który nie zapada od razu po zakończeniu szkolnych lekcji.
To tyle. ; D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz