poniedziałek, 26 kwietnia 2010

SUSHI day, niedziela.

Oh tak cieszmy się i weselmy ! Tak a propos robienia nowych, dziwnych, nieprzewidywalnych lub zbyt odważnych rzeczy, których oczywiscie się wcześniej nie wykonywało. No nie wiem, czy jedzenie surowego, rybiego miejsca jest ekscytujące, bo mnie raczej wydawało się niehumanitarne (bo to w końcu tak jakby jeść żywe, cnie?), ale podołaliśmy (no dobra,Ruda nie podołała) i powiem Wam, było pysznie !
Ogólnie dzień spędziłam z Kacprem, ale cholera, dawno nie byłam tak zdechłym dzieckiem, któremu się nic nie chciało, więc jakoś nastrój mi nie dopisywał. Na dodatek kiedy zadzwoniłam do Rudej i okazało się, że ona nigdzie nie idzie, maksymalnie się wkurzyłam, ale się nie poddałam i udaliśmy się do jej mieszkania, przemówić jej do rozsądku. Niezmiernie lubię kłótnie Rudej z Fredem, dziewczyny są naprawdę niezwykłe, a teksty o cyckach, ich długości w przyszłości i wielkości po prostu wymiatają. Kiedy w końcu udało nam się zebrać, poszliśmy do Sushi Baru na Ogarnej. Tam czekaliśmy godzinę na stolik, kiedy się w końcu doczekaliśmy i usiedliśmy na swoich miejscach, pani kelnerka, bardzo niegzrecznie zresztą wygoniła nas z tekstem, że już nic nie zdąrzymy zjeść. Ale ja chciałam Sushi ! Kurdę mole ! Poszliśmy zatem do restauracji chińskiej, ale w niej było mało ludzi i już nie -50%, ale moja desperacja sięgała już zenitu, więc wylądowaliśmy z kolejnym Sushi Barze na Heweliusza.
- Jest może rezerwacja?
- Yyy, nie?
- O, mają państwo szczęście, właśnie zwolniły się miejsca przy barze.
Więc nie dość, że w końcu przyszło nam spóbować sushi (każdego z nas był to pierwszy raz!), to jeszcze mieliśmy wgląd, na to co robią kucharze i w jaki sposób. Wzieliśmy "wielki" zestaw (szkoda, że nie było nas stać, na ten za 400 zł. ; o) za 60 złotych, co wyszło -50% i po dychę na łebka. JEAH ! I tak minął mi mój dzień pierwszego razu. ^^ Było zabawnie, zwłaszcza jak Ruda zjadła za dużo ostrego sosu, lub kiedy wszystko wypadało mi z talerza .



"-Aga, nie rób mi zdjęć, bo je potem gdzieś wstawiasz !
-Nie, to nieprawda, wstawiam je tylko na bloga, facebooka i naszą-klasę ; D
- No właśnie !"

moja kochana książka ever <3


"Dziubasku, w tej bluzeczce widać Ci małe bąbelki" - Fred vel siostra Rudej
(hahaha, tekst roku !)

mraaaaał ^^

Najlepsze były te zielone kupki, cnie? XD

Brak komentarzy: