Ogólnie dzień spędziłam z Kacprem, ale cholera, dawno nie byłam tak zdechłym dzieckiem, któremu się nic nie chciało, więc jakoś nastrój mi nie dopisywał. Na dodatek kiedy zadzwoniłam do Rudej i okazało się, że ona nigdzie nie idzie, maksymalnie się wkurzyłam, ale się nie poddałam i udaliśmy się do jej mieszkania, przemówić jej do rozsądku. Niezmiernie lubię kłótnie Rudej z Fredem, dziewczyny są naprawdę niezwykłe, a teksty o cyckach, ich długości w przyszłości i wielkości po prostu wymiatają. Kiedy w końcu udało nam się zebrać, poszliśmy do Sushi Baru na Ogarnej. Tam czekaliśmy godzinę na stolik, kiedy się w końcu doczekaliśmy i usiedliśmy na swoich miejscach, pani kelnerka, bardzo niegzrecznie zresztą wygoniła nas z tekstem, że już nic nie zdąrzymy zjeść. Ale ja chciałam Sushi ! Kurdę mole ! Poszliśmy zatem do restauracji chińskiej, ale w niej było mało ludzi i już nie -50%, ale moja desperacja sięgała już zenitu, więc wylądowaliśmy z kolejnym Sushi Barze na Heweliusza.
- Jest może rezerwacja?
- Yyy, nie?
- O, mają państwo szczęście, właśnie zwolniły się miejsca przy barze.
Więc nie dość, że w końcu przyszło nam spóbować sushi (każdego z nas był to pierwszy raz!), to jeszcze mieliśmy wgląd, na to co robią kucharze i w jaki sposób. Wzieliśmy "wielki" zestaw (szkoda, że nie było nas stać, na ten za 400 zł. ; o) za 60 złotych, co wyszło -50% i po dychę na łebka. JEAH ! I tak minął mi mój dzień pierwszego razu. ^^ Było zabawnie, zwłaszcza jak Ruda zjadła za dużo ostrego sosu, lub kiedy wszystko wypadało mi z talerza
"-Aga, nie rób mi zdjęć, bo je potem gdzieś wstawiasz !
-Nie, to nieprawda, wstawiam je tylko na bloga, facebooka i naszą-klasę ; D
- No właśnie !"
moja kochana książka ever <3
"Dziubasku, w tej bluzeczce widać Ci małe bąbelki" - Fred vel siostra Rudej
(hahaha, tekst roku !)
mraaaaał ^^
Najlepsze były te zielone kupki, cnie? XD
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz