sobota, 17 kwietnia 2010

O matko, miałam napisać na początek jakieś mądre zdanie, ale wszystkie w miarę sensowne sentencje uciekły mi z głowy. W tym momencie na myśli mam miliony pytań, które zadałam sobie przed kilkoma sekundami, jak tylko otworzyło się moje nowe okno explorera, które jak zwykle pokazało mi na raz aż 7 stron głównych. Po pierwsze - cholera, jaki dzień Opener'a wybrać? Dzień 1- Pearl Jam i Ben Harper, Dzień 2 - Massive Atack, Klaxons i Empire of the Sun !, Dzień 3- Kasabian, Hot Chip i Regina Spektor - ŁAŁ, a Dnia 4 - The Hives. I teraz co? Chyba zrobię losowanie, albo pójdę na wszystkie dni. Przeogromny dylemat prawie moralny. Bo kiedy wybiorę dzień 4, czy Regina Spektor nie obrazi się na mnie do końca życia? Jednak przeogromny dylemat moralny. Już bez prawie.


A tak poza tym odbyły się dni otwarte XIXLO. Było naprawdę wspaniale. Byłam Vitem Corleonem, któremu uslugiwał jego własny syn, Krystjan zarazem. Miałam kilka żon, kilkanaście kochanek i kilkadziesiąt trupów. Oglądaliśmy Ojca Chrzestnego (niestety kiedy był Robert de Niro (tylko w drugiej częsci) nie skupiłam uwagi na ekranie)(Naprawdę nie rozumiem jak można nie kochać i nie podziwiać mistrza Roberta, Martyno !)(Kochany Robercie, składam Ci hołd, klękając na łokciach, dotykając jednocześnie podłogi węzłami chłonnymi, AVE !(cholera, własnie zdałam sobie sprawę,że to praktycznie zupełnie niemożliwe, chyba, że jestem mutantem i nie mam kolan ; O)) Yyy, na czym to ja skończyłam? Nieważne. W każdym bądź razie w tym tygodniu obejrzałam dużo odcinków House'a. Jestem teraz przy trzecim sezonie i przy motywie Trittera, którego tak z Sonią nienawidzimy ! Mam niezmierną ochotę iść do kina. Nawet sama. Miałam to zrobić dzisiaj, ale niestety odgłosy dochodzące z telewizora (OH NARESZCIE ! przez dwa tygodnie byłam prawdziwej żałobie, w powodu tragicznej śmierci mojego starego telewizora(wybychł ) (i tak go nie lubiłam, ale fe, nie wolno niekorzystnie mówić o zmarłych!)), czyli anielskie chóry krzywych mordek i głos księdza natrąciły mnie na zmianę decyzji. Do kina pójdę w poniedziałek. I w końcu, po wielu latach wyczekiwania, męki i cierpienia oraz bólu po stracie bliskiej osoby do naszego domu powróci... kablówka ! Tylko dlaczego tata myśli, że teraz już w ogóle nie będę spać? Czy on naprawdę uważa, że będę do godziny czwartej oglądać filmy ? * To karygodne tak myśleć.


* Odpowiedź na to pytanie: (czytaj od tyłu, odpowiedź zakodowana - ! KAT) XD

Okej, zmywam się, dopóki mam świeży musk i odrobinę siły. Papa słodziaczki !


iiiiiii kilka foci. ; D




Brak komentarzy: