niedziela, 7 lutego 2010

SATURDAY wait !

SOBOTA.
Wstajemy o godzinie ósmej. Troszeczkę wkurzone, że sen tak szybko nas zmógł, znowu uruchamiamy komputer i Agnieszka włącza Chicago. Kot i babcia nie są zbyt miłe dla Rudej, w moim pokoju bardzo śmierdzi i Rudą bardzo to denerwuje, wychodzimy jeszcze po korek do butelki i Ruda opuszcza moją oazę spokoju.

Zostaję sama. Sprzątam. Potem okazuje się, że rodzice wychodzą na noc i zostaję sama z babcią, kotem i trzema dzieciakami, które nie będą mi przeszkadzać. IDEALNIE. Agnieszka myje się, goli wszystko co może, używa olejków, maluje twarz, ubiera bieliznę, maluje oczy, ubiera suknię z balu gimnazjanego, perfumuje, układa włosy, maluje usta czerwoną szminką i zakłada czarne szpilki. Pragnie zostać sama, wybiera jeden z ulubionych filmów, chce się napawać widokiem Heleny Bonham Carter, Edwarda Nortona i Brada Pitta. Wypija pół butelki napoju, robi się znużona. Cieszy się samotną imprezą, robi się znużona i idzie smacznie spać...

1 komentarz:

Tea pisze...

Sądzę, iż oglądałaś "Fight club " :D

Kocham ten film :P

Ale z Edwardem to wolę ILUZJONISTĘ :*