sobota, 27 lutego 2010

26 luty.

hihihi.
Nawet nie wiecie jak bardzo, ale to bardzp chcę iść do kina. Alicję idioci grają z czwartku na piątek, ale dzięki Bogu jest seans o godzinie 20.00. Niezasłanych łóżek nie grają w ogóle, a to film, który zapowiadał się bardzo alternatywnie. Więc pewnie pójdę dzisiaj na łyżwy, mimo iż na nie również nie mam ochoty. Obejrzałam wczoraj mój pierwszy film z Charlim Chaplinem oraz Jestem Legendą (Tomkief miał rację co do zombie). Byłam wczoraj z Olą na zajęciach z zamiarem robienia kuli, ale niestety foremka była tylko jedna, a Iwona strasznie mnie irytowała, więc zabrałam się za robienie zdjęć. Potem tak strasznie chciało mi się spać, ale wytrzymałam dzielnie do 16. Potem się obudziłam i znowu zasnęłam. Nienawidzę spać, więc to było straszne. Powróciłam do picia kawy i do wydawania pieniędzy. To strasznie przyjemne uczucie.
9:23. Kocham moją liczbę.

1 komentarz:

rudy kot pisze...

nie prawda!!! foremek było więcej, leniwa babo! :D :D