Oi oi, dawno nie pisałam znowu. Rzuciłam rzucanie. I co najlepsze zacznę dzisiaj niebywale śmieszną opowieścią jak wkopałam Olę.
Otóż siedząc sobie na historii pisałam na Oli kartce - "CIOTA, ciota i chuj i chuj i chuj". A w jej zeszycie napisałam "ta pani ładnie pachnie, to znaczy JEBIE !". Pisaliśmy sobie kartkówkę w międzyczasie i wzięłam zeszyt brygidy, otworzyłam na wczesnym średniowieczu i wszystko przepisałam siedząc w drugiej ławce tuż przy mej śmierdzącej kochance pani Niesiołowskiej. Po skończeniu kartkówki słychałam muzyki, gadałam oraz piłam oczyszczająco-moczopędną zieloną herbatkę z ekstraktem z cytryny. Pani Niesiołoska chciała pokazać, jak to nauczyła się postępować z klasą humanistyczną, więc za karę pod koniec lekcji zabrała mi i Oli zeszyty do sprawdzenia pracy domowej. Ja jednak zeszytu nie miałam, a nawet nie wiecie jak się śmiałam z Oli, kiedy przypomniało mi się co napisałam przy dzisiejszej lekcji "ta pani ładnie pachnie, to znaczy JEBIE!". Miejmy nadzieję, że po dzisiejszej wpadce pani Niesiołowska chociaż raz się umyje. Na moje urodziny (błagam !), które są za 30 dni, czyli jak jedno doładowanie karty miejskiej za 49 złotych.
Oglądam sobie filmy. Ostatnio ZMUSIŁAM się do obejrzenia Galerianek, ale na moje nieszczęście najpierw zobaczyłam etiudę o tej samej nazwie sprzed 3 lat z dokładnie tym samym scenariuszem, tylko trzy razy krótszym. Więc zamiast 1,5 godziny męki, musiałam ich przeżyć aż dwie ! Zostanę przy ocenie 1/10.
Dobranoc ! ; *
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz