***
Zauważyłam u ludzi coś starsznego. Kompleks. Jedni mają ich więcej, inni mniej, ale smutne jest, to kiedy w kompleksach innych osób się uczestniczy i ma się jakikolwiek wpływ. Agresja, wywołana przez mężczyzn i wymierzona tylko w ich kierunku została przeze mnie jako tako opanowana, a to zapewne za cudownej rozmowie z Kropkiem : *, który bardzo mi pomógł i w pewnym sensie doradził. Dzień spędzony ephatowo w całkowitym zimnie. Martwi mnie trochę mój jutrzejszy kochany piątek, bo przemogłam się i już wiem co zrobię z dwoma pewnymi panami. Oczywiście porozmawiam. Ale już wiem w jaki sposób, bo w końcu poznałam swoje uczucia i motywy jakie mną targają. I spotkanie jutro z Rudą, jak to niektóre zazdrosne osoby myślą, moją najlepszą przyjaciółką. Jutro wychodzi "Parnassus". Idziemy z Sonią uprawiać seks do kina wraz z Johnnym Deppem, moim staruszkiem. Jestem pełna ochoty na naukę, pełna nowych obietnic i planów. I o dziwo to życie staje się coraz bardziej uporządkowane, a ja zaczynam czuć, że teraz w pełni będzie do mnie należeć, kiedy poczuję nad nim całkowitą kontrolę. A a propos całowania...uważam, że dzisiaj Ephata w całości wykorzystała ten temat. Już się nie dało nic dopowiedzieć. Tylko nadal myślę, że po monodramie Kropkovica, dotknięci prawdą robimy coraz gorsze rzeczy.
P.S.Jestem z siebie dumna, bo oglądając Dr.House'a wiedziałam jak inaczej mówi się na adrenalinę.
Szkoda, że tylko tak mało powodów do dumy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz