środa, 6 stycznia 2010

Ding dong.

Ej dzisiaj w mojej mp3 losowo wybierane leciały same hity z urodzin Wampira. Gdy usłyszałam Michelle Bitelsów, to aż uśmiechnęłam się sama do siebie, mając w oczach wyobraźni Sonię i jej kochany matczyny usmiech. Napisałam dzisiaj pracę z polskiego na lekcji w godzinę na 470 słów oraz dostałam plusa z matematyki, za te wczorajsze zadania i można powiedzieć, że jestem troszeczkę z siebie dumna, bo mam ochotę nauczyć się czegoś nowego, więc po szkole siadam do ćwiczeń z angielskiego i zadań z łaciny i odrabiam wszystkie prace domowe.  Nic ciekawego się nie działo. Zamarzałam w szkole, grzałam się przy kaloryferze, kupiłam masło czekoladowe do ciała, zrobiłam sobie szaloną tapetę na monitor, wypiłam trzy kawy i trzy kakałka i zmulałam. Rozmawiałam z Kaś ; * i Rudą, udawałam, że jestem chora i poszłam z mamą do Daresa, po nowe opakowanie kawy i wertelsów.

Stukam komórką w stół i czekam, aż coś wyczaruję. Ale pocieszam się, że jutro warsztaty i spotkanie z Kropkiem, a potem piątek, a słowo "piątek" wyraża wszystko co w piątki się dzieje.

1 komentarz:

niomc pisze...

Ehh u nas pt oznacza dwie sprawy.. wf czyli spuszczenie darmowego wpiertolu komuś np w koszykówke hihi a to nam super wychodzi.. albo dwie łac więc i dzikie odgłosy w tylniej ławce xD.. Więc.. pt weekendu początek ^^