sobota, 30 stycznia 2010

Be Italian.

Wczoraj było całkiem fajnie. Dzień w szkole na poczatku smutny i Natalia cały czas mnie rozśmieszała podnosząc kąciki ust do góry. Polepszył mi się nastroj dopiero potem (to zapewne dzięki tym 4 godzinom łaciny pod rząd XD), ale znowu zepsuł, kiedy zauważyłam jak bardzo byłam naiwna i żałosna. Aż żal mi samej siebie, a tak zazwyczaj nie mam. I zauważyłam też jak postrzegają mnie inne osoby. To było naprawdę starszne. Jestem powietrzem, jestem nikim.

Potem an teatralnych powiedziano mi to co ostatnim razem, hehe. Te zajęcia były wyjątkowe ! Zrobiliśmy etiudy w naprawdę krótkim czasie i każda z nich była równie dobra. A potem zamiast przerwy długiej i bezsensownej jak zawsze przygotowywaliśmy się w wolnym czasie do przedstawienia kabaretów. Byłam tak cholernie szczęśliwa ! Tylko niestety nie pokazywałam tego zbytnio i Pawcej z dwadzieścia razy pstrykał na mnie, a ja niegdy nie mogłam opanować swojego wielkiego uśmiechu, który zawsze w takich momentach rozrasta na całą twarz.

Hmm, a dzisiaj oglądałam Blow z Rudą u mnie, umówiłyśmy się na za tydzień po teatralnych na małe piżama party. Już się nie mogę doczekać. Tylko obawiam się , że oglądanie z Rudziskiem Requiem for a dream, może się skończyć tak jak dzisiaj przy prawie każdej scenie, niekontrolowanym wybuchem śmiechu, zwłaszcza jak zobaczyłyśmy Johnnego Deppa z brzuszkiem a Penelopę Cruz w dresiku. A zawsze płakałam przy tym filmie. I ogólnie było fajnie. Szkoda tylko, że nie mogłam wyjść z domu i iść do kina tak jak bardzo chciałam, ale chyba i tak by nie wypaliło, więc gniję sobie w domku. Niedługo ferie. Ściągam teraz miliony filmów, żeby w ferie nadrobić małe zaległości. Zaraz schodzę do pokoju z zieloną herbatą i obejrzę sobie w spokoju Bękarty wojny. Okej, to chyba tyle. Miłego weekendu. ; *

P.S. Niedługo uciekamy z Sonią, żeby iść do kina na Nostalgię Anioła. To będzie chyba szósty film w tym miesiącu. I cała sala kinowa tylko dla nas. tak jak ostatnio na Sherlocku i NINE, tylko wtedy było kilka osób. Teraz nie będzie. A Dziewięć mnie nie zachwyciło, orpócz sceny z Fergie, której osobiście nie lubię, ale dla ten piosenki można ściągnąć nawet caly film ! Okej, to chyba tyle. ; D

1 komentarz:

Tea pisze...

Ooo...rozśmieszałam CIę w piątek ?? :D Jak miłoo :D


I wybij sobie z głowy,ze jesteś nikim... to po prostu NIEKTÓRE OSOBY są fałszywe :D

Kiss My VEGE queen :*